poniedziałek, 16 lipca 2012

Rozdział 25. Old love will not be forgotten . . .

             Czy życie zawsze musi być aż tak skomplikowane.? Czy chociaż raz 'I żyli długo i szczęśliwie' nie może być prawdziwym zakończeniem ? Zapewne nie w mojej historii...
             Minęły już 4 miesiące odkąd dowiedziałam się,że Louis to mój brat, a ludzie, których uważałam za rodziców są mi zupełnie obcy ...
Razem z Lou próbowaliśmy dalej być razem, ale to już nie było to samo. Okazywać miłość swojemu bratu ... stało sie to strasznie skomplikowane. Oddalaliśmy się od siebie. W końcu razem zadecydowaliśmy,że czas z tym skończyć. Niedługo po tym Lou wprowadził się do naszego domu. Z początku wszystkim ciężko było się przyzwyczaić,ale z czasem jakoś musieliśmy. Pewnego dnia podczas poszukiwania mieszkania, tak jest szukam czegoś niedużego do wynajęcia, chcę zacząć kolejny rozdział swoim życiu. A więc spotkałam Joe'go. Ucieszyłam się na jego widok, ale kiedy zobaczył kogo trzyma za rękę nie byłam już tak zadowolona. Otóż Joe od siedmiu miesięcy jest Claire. Powiem szczerze,że nie byłam z tego zbytnio zadowolona. Jednak zaczęłam z nimi spędzać czas, nawet pomogli mi znaleźć mieszkanie. Trzymamy się razem. Kiedyś zaprosili na nasze spotkanie Lucas'a, bez mojej wiedzy. Byłam na nich cholernie wściekła. Gdy zobaczyłam go chciałam wychodzić z lokalu. Jednak poprosili mnie o pozostanie. Teraz nie żałuję,że nie wyszłam. Luke ponownie przeprosił mnie. Powiedział,że bardzo za mną tęsknił i chciałby,żebyśmy byli przyjaciółmi. Spróbowaliśmy. Wyszło nam. Teraz we czwórkę przesiadujemy w centrach handlowych albo w parkach. Czasami dołącza do nas Lou. Znalazł sobie dziewczynę. Wysoka brunetka,ciemne oczy. Jest bardzo ładna. Nazywa się Eleanor. Nie mam mu za złe tego,że ułożył sobie życie. Szczerze mówiąc dobrze dogaduję się z El i polubiłam ją. Wakacje tuż, tuż więc o niczym innym nie myślimy. Mamy już coś  zaplanowanego. Cała Nasza szóstka spędzi razem miesiąc w Hiszpanii. Nie mogę się już doczekać.

***Oczami Lucas'a***
             Nadal Kocham Blaire. To cudowna dziewczyna, której nie da się od tak wymazać ze swojego życia....Wiem,że zrobiłem źle. Żałuję. Cholernie żałuję. Mam nadzieję,że wciągu wakacji coś się między nami zmieni, że znowu zaiskrzy.  Teraz moim jedynym marzeniem jest znowu być z tą dziewczyną. Mam wspaniałych przyjaciół z czego bardzo się cieszę. Claire pojechała dziś na jakieś badania, Joe oczywiście chciał jej towarzyszyć. Dlatego tego dnia odpuściliśmy sobie wspólne spotkanie. Chcę odzyskać Blaire, dlatego wolny dzień zaplanowałem dla Nas.
             Z samego rana wstałem i pojechałem na miejsce,gdzie miała być niespodzianka. Po drodze zajechałem do sklepu i kupiłem potrzebny asortyment. Wszystko przygotowałem i pojechałem po dziewczynę. Otworzyła mi ubrana w pidżamę, zaspana, widocznie dopiero co ją obudziłem. Spojrzałem na zegarek, który zawsze nosiłem na ręce. To jedyna pamiątka po moim ojcu ...
mniejsza o to... była dopiero 9'00. No i nie dziwie się, że dziewczyna była zaspana, pewnie odpoczywa po całym tygodniu. Zaczekałem w salonie,aż się przyszykuje. usłyszałem kroki na schodach,więc wyszedłem na korytarz. Blair była ubrana przepięknie. Miała na sobie zwykły top i shorty a mimo to nadal wyglądała olśniewająco. Nie powiedziałem jej gdzie ją zabieram. Po prostu zaprowadziłem do samochodu i odpaliłem go. W pewnym momencie zawiązałem dziewczynie oczy chustką. Chciałem,aby miejsce naszego spotkania było jej nieznane. Po kilkudziesięciu minutach jazdy musiałem zatrzymać samochód i prowadzić ją dalej na pieszo. Kiedy byliśmy już na miejscu rozwiązałem jej oczy. Z wyrazu jej miny widać było,że się cieszy. Otóż na nasze spotkanie wybrałem polanę nad jeziorem. Tę samą, na której bliżej zapoznałem się z Blaire. Rozłożyłem koc,  na którego środku postawiłem kosz z prowiantem. Jako,że obydwoje byliśmy bez śniadania zabraliśmy się od razu za jedzenie. Czas mijał nam strasznie szybko. Zbyt szybko. Pływaliśmy,rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się ... tak jak kiedyś. Dopiero w tedy zrozumiałem jak bardzo mi tego brakowało. Czasu spędzanego sam na sam z nią .
  Zmęczeni ganianiem siebie nawzajem usiedliśmy na kocu. Robiło się już ciemno, dlatego zapaliłem świeczki, które także wcześniej przygotowałem. Blaire spojrzała na mnie wystraszona. Chyba pomyślała,że przyprowadziłem ją tutaj na randkę . Chyba nie dużo się myliła ...
-Luke wszystko jest piękne,ale...ale chyba czas już wracać. Dziękuję Ci za to wszystko.
-Proszę zostańmy jeszcze. Tak świetnie nam się razem rozmawia,a nie wiemy kiedy będziemy mieli jeszcze okazję do takiego spotkania. Nie martw się odwiozę Cię do domu, poza tym jutro niedziela, nie musisz rano wstawać .... I jak juz Cię przekonałem .? -znacząco pokiwałem brwiami. Dziewczyna długo nie odpowiadała. Chyba rozmyślała.
-Zgoda. Ale odwodzisz mnie pod sam dom i zostajesz na noc.
-Tak jest Pani kapitan-zasalutowałem jej na co Blair zaśmiała się. Później siedzieliśmy w ciszy.
         Nagle wpadłem na trochę dziwny pomysł. Zacząłem zdejmować z siebie ciuchy.
- Luke co ty wyprawiasz. ?!- zapytałam Blair. Nie odpowiedziałem jej. Kiedy zostałem już w samych bokserkach bez zastanowienia wbiegłem do wody.
-Nie ukrywam ... trochę zimna woda. Pomożesz mi wyjść.?- zapytałem i podpłynąłem do końca mostu. Dziewczyna tylko pokiwała głową, jakby karciła dziecko i ruszyła mi pomóc.  Schyliła się i uścisnęła moją dłoń. Kiedy już mocno ją trzymałem,pociągnąłem do wody.
- Lucas.! Zabiję Cię.!-wykrzyknęła.
-Najpierw musisz mnie złapać.- powiedziałem i zacząłem od niej odpływać.. Zanurzyłem się pod wodę i złapałem ją za nogi. Dziewczyna odpowiedziała krzykiem. Wynurzyłem się a ta zaczęła mnie okładać pięściami. Śmiałem się,ona także. I w tedy to się stało. Przytuliłem ją i pocałowałem tak namiętnie jak tylko potrafiłem.

***Oczami Blair***
             Przytulił mnie i pocałował. Czułam się tak jak kiedyś. Już od pewnego czasu zauważałam,że coraz bardziej zbliżamy się do siebie, coraz bardziej pragniemy tego co było kiedyś ... ale starałam się wyrzucić z siebie miłość do niego. Nie udało mi się.
             Tego wieczora byłam najszczęśliwszą osobą w swoim życiu. Kocham Louis'a . Kocham Joe'ego. Ale miłość do Lucasa jest dla mnie tą najważniejszą. Teraz jestem tego pewna w stu procentach.
             Kiedy już dojechaliśmy pod mój blok chciałam jak najszybciej znaleźć się na górze.
-Pamiętasz, co mi obiecałeś .?
-Że odwiozę Cię pod sam dom ...
- I ... ?
-I zostanę na noc.
-No własnie. Wyłaź z samochodu i chodź szybko na górę.
Chłopak wyciągnął kluczyki ze stacyjki. Zamknął samochód i ruszył za mną. Już po przekroczeniu progu mieszkania zaczęliśmy się całować. Pociągnęłam Luke'a do sypialni. Położył mnie na łóżku i zdjął swoją bluzkę i spodnie, po czym zabrał się za moja garderobę. Poszło bardzo szybko. Już po chwili zaczęliśmy się kochać.

______________________________________________________________________
No i mamy następny rozdział .; ) Taki prezent ode mnie dla Was na moje urodzinki .: p
Mam nadzieję,że się podoba. ; ) Zapraszam do komentowania - na pewno się odwdzięczę. ;**
- Ola. ;3
+ Zapraszam Was na mojego nowego bloga. ; ) http://stayxstrongxx.blogspot.com/

czwartek, 5 lipca 2012

Rozdział 24. Family secrets.

             Widziałam go. Byłam w stu procentach pewna jego tożsamości. Jednak jak to możliwe ? Czy to dla tego,że nie biorę już psychotropów ? Myślałam,że koszmary minęły ... chyba myliłam się. Siedział przy jednym ze stolików. Sam. Jednak wyglądał normalnie. Nie był blady, jak powinien wyglądać duch. Nie potrafiłam oderwać od niego oczu. Bałam się. Zmarły w niewyjaśniony sposób znalazł się w restauracji. To na prawdę straszne.
-Blair ... chodźże.!-wyrwał mnie głos mamy. Wciąż nie odrywając oczu od chłopaka ruszyłam za rodzicami.
-Dzień dobry-y  -usłyszałam głos,osoby której się nie podziewałam.

***Oczami Louis'a***
             Zamurowało mnie. Czy to możliwe,żeby rodzice Blair okazali się  moimi  ? To jakaś totalna katastrofa. Zupełnie nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć. Żeby nie wypaść na jakiegoś dresa czy coś w tym rodzaju,wstałem i przywitałem się z państwem Heywood. Za ich plecami zobaczyłem Blair. Była tak samo zdezorientowana, jak ja.
-O co tutaj ...-- mówiła drżącym głosem. Jej rodzice spojrzeli po sobie. Mama Blair westchnęła.
-Może usiądziemy ?-zaproponowała. Tak też zrobiliśmy. Blair wyczekująco patrzyła na swoich rodziców.
-Och...to naprawdę trudna sytuacja...-zaczął ojciec mojej dziewczyny.-Kiedy ja i Twoja mama byliśmy młodzi, jeszcze niepełnoletni, byliśmy buntownikami. Wiesz, skórzane kurtki, glany i te sprawy...-uśmiechnął się przy wspomnieniach. Niestety tylko on. My siedzieliśmy zdenerwowani.
-Kiedy Twoja mama miała 18 lat zaszła w ciążę. Ze mną rzecz jasna.-szybko poprawił się,co sprawiło,że zrobił się lekko czerwony na twarzy.-Ekhem... Uznaliśmy,że jesteśmy jeszcze za młodzi. Podjęliśmy wspólną decyzję. Nie chcieliśmy usuwać dziecka, ale nie chcieliśmy go także zatrzymać.
-Jednak mnie zatrzymaliście-wtrąciła się Blair. Jej rodzice spojrzeli na nią nic nie mówiąc. -Tutaj nie chodzi  mnie ...-stwierdziła z przerażeniem.-A już myślałam,że te papiery to był jednak jakiś błąd.-w jej głosie dało się słyszeć smutek.

-Jakie papiery?-zapytała pani Heywood.
-Jeszcze nie rozmawiałaś o tym ze swoimi rodzicami?-zapytałem zdziwiony. Dziewczyna spojrzała na mnie. Widać nie wiedziała co odpowiedzieć. Zwróciła się do swojego ojca.
-Tato dokończ swoja opowieść. Później porozmawiamy o ... o tych papierach.
-Dobrze...A więc ... Znaleźliśmy odpowiednie rozwiązanie. Przynajmniej tak się nam wydawało. Oddaliśmy dziecko do adopcji. Później zjawiłaś się ty i całkowicie zapomnieliśmy o chłopcu.
-Więc miałabyś brata...-wtrąciła mama Blair. Dziewczyna prychnęła z niezadowoleniem.
-Po pierwsze mój 'niby brat' jest obecnie moim chłopakiem. Po drugie Wy jesteście z nim spokrewieni, nie ja.
-O czym ty mówisz dziecko.!?-zapytała matka Blair.
-Znalazłam papiery adopcyjne.
-Słucham?-pani Heywood zbladła.
-Och proszę Cię... tylko nie udawaj,że nie wiesz o czym mówię.!-dziewczyna krzyknęła. Reszta gości w restauracji zwróciła wzrok w nasza stronę.
-Adoptowaliście mnie. To już wiem. Chcę wiedzieć dlaczego to zrobiliście i czemu nie wypełniliście tego, do czego zobowiązaliście się?-dokończyła Blair przyciszonym już głosem.
-Przepraszam.- matka Blair wstała od stolika i skierowała się w stronę łazienki. W jej oczach dostrzegłem łzy.

-Twoja...,a raczej Wasza matka zawsze wszystko bardzo przeżywała. Każdego dnia zastanawiała się nad próbą znalezienia Ciebie.-zwrócił się do mnie.-oraz nad powiedzeniem Ci prawdy.-mówił do Blair.-Ale po tym 'wypadku' wszystko zeszło na dalszy plan. Najważniejsza byłaś ty i twój powrót do normalnego życia.-słuchałem tego jak oniemiały. Blair nigdy nie mówiła mi o żadnym wypadku, ani o problemach z przeszłości.. Mój nowo poznany ojciec chyba zauważył moje zakłopotanie.
-Przepraszam,że nie jesteś w temacie, ale to trudne momenty z naszego życia, o którym chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć.
-Rozumiem. Nie musi się pan tłumaczyć. -ojciec Blair patrzył na mnie. Chyba zrozumiał,że na razie nie będę mówił do niego 'tato'.

Moja dziewczyna nadal patrzyła pytającym wzrokiem na ojca.
-Sześć lat po narodzinach Louisa, kiedy byliśmy już małżeństwem zdecydowaliśmy się na dziecko. Niestety Twojej-ojciec Blair przerwał na moment.-Waszej matce nie udało się zajść w ciążę po raz drugi. Zdecydowaliśmy się na adopcję. Mieliśmy ogromne szczęście. Pewna kobieta była w ciąży i chciała zaraz po narodzinach oddać swoje dziecko. Zgłosiliśmy się do niej. Byliśmy z nią w kontakcie przez pięć miesięcy. Kiedy była już w dziewiątym miesięcy ciąży dowiedziała się,że ma raka. Aby Cię ratować zdecydowała się na cesarskie cięcie. Urodziłaś się piękna i zdrowa. Pani Campbell chciała spędzić ostatnie dni ze swoją córeczką. Zgodziliśmy się. Niestety dni przeciągnęły się w miesiące. Ponadto w umowie zobowiązaliśmy się do powiedzenia Ci prawdy.-mój 'ojciec' był zdenerwowany, a w oczach Blair widziałem łzy.
-Tato...-zaczęła-pozwolisz,że wyjdę? Do domu wrócę na piechotę. Mam ochotę na długi spacer. Muszę to wszystko sobie poukładać.
-Dobrze kochanie.-odpowiedział jej ojciec. Dziewczyna wstała.
-Blair zaczekaj.-powiedziałem po czym zwróciłem się do pana Heywood.-Dziękuję za to,że  mogłem poznać prawdę o sobie.-uśmiechnąłem sie do niego i uścisnąłem mu dłoń.-Proszę podziękować także pańskiej żonie.
-Dobrze...-uśmiechnął się.-Hey Louis...-zawołał,kiedy już odchodziłem. Odwróciłem się w jego stronę.-Wiem,że będzie Ci ciężko...... ale mam nadzieję,że kiedyś będziesz do nas mówił 'mamo' i 'tato'-poczułem się strasznie głupio. Nie mam pojęcia jak on to sobie wyobrażał.?! Dobrze,że Blair już wyszła na zewnątrz. Podążyłem za nią.

Kiedy byliśmy już na dworze Blair nie wytrzymała i rozpłakała się. Mocno ją uścisnąłem. Staliśmy tak wtuleni w siebie dobre 5 minut, po czym ruszyliśmy.


***Oczami Blair***
              To był jeden z najgorszych dni w moim życiu. Najpierw dowiedziałam się,że jestem adoptowana, potem była kłótnia z moją mamą, ujrzenie dawnego zmarłego już 'przyjaciela'. Później doszło do tego jeszcze to,że mój chłopak jest moim bratem, a moja biologiczna matka nie żyje... Poczułam,że za chwilę się rozpłaczę. Łzy stanęły mi w oczach i wszystko widziałam jak przez mgłę. Jednak wychodząc z restauracji znowu zobaczyłam tego chłopaka. Siedział sam przy stoliku i wpatrywał się we mnie. Wyszłam mijając jego stolik. Kiedy stałam już na zewnątrz dołączył do mnie Lou. Przytulił mocno i nie wypuszczał ze swoich ramion dopóki nie przestałam płakać. Kocham go bardzo mocno... Nie mam zielonego pojęcia co będzie dalej....


_______________________________________________________________________________________
 Przepraszam,że dopiero teraz,ale w ostatnim czasie jakoś nie mam czasu.;/ Wakacje już trwają także czasu na pisanie tez będzie mniej. No bo komu się chce w taki upał w domu siedzieć.?;//
A tak wgl to jak Wam mijają wakacje? U Was też wczoraj taka burza była. ?;/
Ten rozdział chcę dedykować kochanej Paulinie ; ** Zakończyła już pisać wspaniały blog Mogę Cię Kochać Bardziej Niż On, na którego serdecznie zapraszam.
Mam nadzieję,że rozdział przypadnie Wam do gustu .;*
+Chciałabym Wam podziękować za tyle miłych komentarzy pod poprzednim postem. ;** To wiele dla mnie znaczy i wiem,że ktoś to wgl czyta. ; )
- Ola. ;3