czwartek, 10 maja 2012

Rozdział 17. Meeting.

                            Przez ostatnie dwa tygodnie non stop spotykałam się z chłopakami. Z Louis'em, z Lucas'em, innym razem z Joe. Najtrudniej było z tym ostatnim. Cały czas ze mną mieszka i musiałam użyć bardzo wielu wymówek,aby wydostać się z domu bez niego. Kiedy moja mama dowiedziała się o śmierci mamy Joe'go,bez zastanowienia zaproponowała chłopakowi przeprowadzenie się do nas. Od drugiego semestru zacznie naukę w mojej szkole. Cieszy się z tego powodu. Widać to po nim. A ja ... mam co do tego mieszane uczucia. Chodzenie z Joe'em do jednej szkoły będzie świetne,ale nieuniknione będzie spotkanie jego i Lucas'a ...
A ja nadal nie wiem, którego chłopaka wybrać ...
Dzisiaj uwolniłam się od nich wszystkich pod pretekstem nauki. Tak, jest sobota wieczór,a ja od samego rana siedzę 'nad książkami' ... chociaż tak naprawdę to cały czas, myślę o chłopakach. Chyba nigdy nie podejmę decyzji. A nawet jeżeli to ... boję się, że będzie ona błędna.
-Ubieraj się.- Joe wkroczył do mojego pokoju bez pukania.
-Słucham?-zapytałam zdezorientowana.
-No ubierz się, zabieram Cię na spacer.
-Joe uczę się. Przez ostatnie dwa tygodnie nawet n--
-Uczysz się od rana. Chwila przerwy dobrze Ci zrobi.
-No dobra. Daj mi 15 minut.
Ubrałam to, związałam włosy w kucyka i zeszłam na dół. Teraz tego żałuję. Bardzo.


*** Oczami Joe'go***
Kiedy Blair zgodziła się ze mną wyjść byłem szczęśliwy. Nigdy bym nie pomyślał,że zakocham się we własnej przyjaciółce, a tu proszę ....
Schodząc na dół usłyszałem dzwonek do drzwi. Oprócz mnie i Blair nie ma nikogo innego w domu. Jej rodzice pracują do późna, dlatego poszedłem otworzyć drzwi. Ujrzałem chłopaka. Wysoki,ciemna karnacja,czarne włosy,brązowe oczy.
-Cześć. Jest może Blair.?
-Tak,ale zaraz wychodzi.-odpowiedziałem sucho.
-Okey ... ale może z nią porozmawiam.-powiedział po czym bezczelnie wyminął mnie i wszedł do mieszkania.Poszedłem z nim do salonu. Siedzieliśmy w ciszy, kiedy po raz kolejny usłyszałem dzwonek.
-Cześć pię-- Ooo ty nie jesteś moja piękna ...-Kolejny chłopak stał za drzwiami,ale o czym ten typ do cholery mówił.?! Przecież Blair dawała mi jednoznaczne znaki,że mogę się o nią starać. Nie robiłaby tego,gdyby miała chłopaka.
- No jak widzisz nie.
-Jest w domu?
-Tak,ale zaraz wy-- -chłopak wszedł do domu, bez skrupułów. Tak jak jego poprzednik.
-Oo wiedzę,że jest nas więcej.-powiedział,gdy wszedł do salonu.- Po co do niej przychodzisz? Nie widzisz,że Cie nie chce? Chyba jednoznaczne było to,że zostawiła Cię samego, wtedy pod domem. I pojechała ze mną. Zresztą nie masz się co starać. To,że nie jesteśmy parą to tylko szczegół, który zapewne zmieni się w ciągu kilku dni.
-Jest to bardzo istotny szczegół. I jak byś chciał wiedzieć-przeprosiła mnie za to,że zostawiła mnie przed domem. Poza tym kilka razy spotkaliśmy się w ciągu dwóch tygodni.
-Ja tez się z nią spotkałem.-powiedział chłopak o jasnym kolorze skóry,brązowych włosach i niebieskich oczach. Razem z tym drugim przeprowadził krótka rozmowę. Byłem w szoku po tym co usłyszałem.
-Zaraz, zaraz o czym wy do cholery mówicie?!-zapytałem zdezorientowany.-mieszkam Blair i widuję się z nią codziennie. Kilka razy byliśmy na randkach w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. A kiedy wychodziła z domu to albo do koleżanki,albo do biblioteki. O wszystkim mi mówiła. Poza tym jesteśmy prawie parą .
-Co takiego?!-wykrzyknęli na raz.
-Znamy się 10 lat. To,abyśmy stali się parą,szczególnie po tych dwóch tygodniach,kiedy się do siebie bardzo zbliżyliśmy, jest prawie oczywiste.
-Nie to są jakieś żarty. Gdzie ona jest?-powiedział mulat. Kilka sekund później dało się słyszeć kroki Blair. Kiedy dziewczyna weszła do salonu,ewidentnie zbladła.
-Zdziwiona?-zapytał ciemnooki.
-Ja --
-Może wyjaśnisz nam co tutaj się dzieje huh?-tym razem ja zadałem pytanie.
-No właśnie. W ciągu ostatnich dwóch tygodni byliśmy na kilku randkach. Tak samo twierdzą dwaj pozostali. Powiedz im,że to jakaś pomyłka.   O wiedzę,że masz na szyi łańcuszek ode mnie.-powiedział niebieskooki i uśmiechnął się.
-Chyba sobie kpisz!- powiedział mulat.
-Sorki panowie,ale ten łańcuszek to ona dostała ode mnie ... prawda kochanie ?-zwróciłem się do Blair.
-Chłopaki ... -zaczęła. Wszyscy troje przyglądaliśmy się jej z wyczekiwaniem.

*** Oczami Blair***

-Słuchamy Blair ...-powiedział Luke.
- Chłopaki ja nie chciałam Was oszukiwać to--
-Samo wyszło ?-zapytał Joe. Nie miałam pojęcia co mu odpowiedzieć. Ten ból w jego oczach ... w oczach wszystkich chłopaków. To było naprawdę żenujące. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak ich wykorzystałam.
-Przepraszam ... Po prostu nie chciałam Was stracić ...- po policzku spłynęła mi pojedyńcza łza.
-Stracić Nas? Czy myślisz,że jeżeli nie byłbym Twoim chłopakiem to bym z Tobą nie rozmawiał? Chociaż teraz to nie wiem czy nim jestem ... Nie jestem nawet zły za to,że mnie okłamałaś. Czasami każdy potrzebuje skłamać,aby samemu przemyśleć prawdę ... ale boli mnie to,że uważasz mnie za takiego chama ...-powiedział Lou.
-Nie uważam Cię!-teraz poczułam więcej łez.
-No ja niestety odebrałem to inaczej...
-Ja też .- w tym samym momencie odezwali się Joe i Lucas.
-Przepraszam Was. Naprawdę. Po prostu każdego z Was lubię jednakowo i przy każdym czuję się ... wyjątkowo. I każdy z Was chciał być ze mną. Nie potrafiłam odmówić.
-W takim razie musisz wybrać jednego z Nas. Przepraszam,ale ja nie będę umiał być tylko w 1/3 Twoim chłopakiem.-zamurowało mnie. Ale Luke był bardzo stanowczy. Kiedy spojrzałam na Lou i Joe'go poczuła, że oni myślą tak samo. No,ale cóż ... chyba kiedyś ten moment musiał nadejść ...

__________________________________________________________________________________________________
Witam .: )
Nie wiem,czy ten rozdział wyszedł długi,czy
krótki,ale tylko na tyle
znalazłam czas.
Następny postaram się dodać w 
weekend,ale nic nie 
obiecuję ...
Jak myślicie,
którego chłopaka wybierze
Blair ?  . ^^
Miłego czytania. :  **
-Ola. ; 3

2 komentarze:

  1. Rozdział super:P Czekam na kolejny:P
    :P

    OdpowiedzUsuń
  2. jezu genialne <3
    zapraszam do mnie
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń