czwartek, 5 lipca 2012

Rozdział 24. Family secrets.

             Widziałam go. Byłam w stu procentach pewna jego tożsamości. Jednak jak to możliwe ? Czy to dla tego,że nie biorę już psychotropów ? Myślałam,że koszmary minęły ... chyba myliłam się. Siedział przy jednym ze stolików. Sam. Jednak wyglądał normalnie. Nie był blady, jak powinien wyglądać duch. Nie potrafiłam oderwać od niego oczu. Bałam się. Zmarły w niewyjaśniony sposób znalazł się w restauracji. To na prawdę straszne.
-Blair ... chodźże.!-wyrwał mnie głos mamy. Wciąż nie odrywając oczu od chłopaka ruszyłam za rodzicami.
-Dzień dobry-y  -usłyszałam głos,osoby której się nie podziewałam.

***Oczami Louis'a***
             Zamurowało mnie. Czy to możliwe,żeby rodzice Blair okazali się  moimi  ? To jakaś totalna katastrofa. Zupełnie nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć. Żeby nie wypaść na jakiegoś dresa czy coś w tym rodzaju,wstałem i przywitałem się z państwem Heywood. Za ich plecami zobaczyłem Blair. Była tak samo zdezorientowana, jak ja.
-O co tutaj ...-- mówiła drżącym głosem. Jej rodzice spojrzeli po sobie. Mama Blair westchnęła.
-Może usiądziemy ?-zaproponowała. Tak też zrobiliśmy. Blair wyczekująco patrzyła na swoich rodziców.
-Och...to naprawdę trudna sytuacja...-zaczął ojciec mojej dziewczyny.-Kiedy ja i Twoja mama byliśmy młodzi, jeszcze niepełnoletni, byliśmy buntownikami. Wiesz, skórzane kurtki, glany i te sprawy...-uśmiechnął się przy wspomnieniach. Niestety tylko on. My siedzieliśmy zdenerwowani.
-Kiedy Twoja mama miała 18 lat zaszła w ciążę. Ze mną rzecz jasna.-szybko poprawił się,co sprawiło,że zrobił się lekko czerwony na twarzy.-Ekhem... Uznaliśmy,że jesteśmy jeszcze za młodzi. Podjęliśmy wspólną decyzję. Nie chcieliśmy usuwać dziecka, ale nie chcieliśmy go także zatrzymać.
-Jednak mnie zatrzymaliście-wtrąciła się Blair. Jej rodzice spojrzeli na nią nic nie mówiąc. -Tutaj nie chodzi  mnie ...-stwierdziła z przerażeniem.-A już myślałam,że te papiery to był jednak jakiś błąd.-w jej głosie dało się słyszeć smutek.

-Jakie papiery?-zapytała pani Heywood.
-Jeszcze nie rozmawiałaś o tym ze swoimi rodzicami?-zapytałem zdziwiony. Dziewczyna spojrzała na mnie. Widać nie wiedziała co odpowiedzieć. Zwróciła się do swojego ojca.
-Tato dokończ swoja opowieść. Później porozmawiamy o ... o tych papierach.
-Dobrze...A więc ... Znaleźliśmy odpowiednie rozwiązanie. Przynajmniej tak się nam wydawało. Oddaliśmy dziecko do adopcji. Później zjawiłaś się ty i całkowicie zapomnieliśmy o chłopcu.
-Więc miałabyś brata...-wtrąciła mama Blair. Dziewczyna prychnęła z niezadowoleniem.
-Po pierwsze mój 'niby brat' jest obecnie moim chłopakiem. Po drugie Wy jesteście z nim spokrewieni, nie ja.
-O czym ty mówisz dziecko.!?-zapytała matka Blair.
-Znalazłam papiery adopcyjne.
-Słucham?-pani Heywood zbladła.
-Och proszę Cię... tylko nie udawaj,że nie wiesz o czym mówię.!-dziewczyna krzyknęła. Reszta gości w restauracji zwróciła wzrok w nasza stronę.
-Adoptowaliście mnie. To już wiem. Chcę wiedzieć dlaczego to zrobiliście i czemu nie wypełniliście tego, do czego zobowiązaliście się?-dokończyła Blair przyciszonym już głosem.
-Przepraszam.- matka Blair wstała od stolika i skierowała się w stronę łazienki. W jej oczach dostrzegłem łzy.

-Twoja...,a raczej Wasza matka zawsze wszystko bardzo przeżywała. Każdego dnia zastanawiała się nad próbą znalezienia Ciebie.-zwrócił się do mnie.-oraz nad powiedzeniem Ci prawdy.-mówił do Blair.-Ale po tym 'wypadku' wszystko zeszło na dalszy plan. Najważniejsza byłaś ty i twój powrót do normalnego życia.-słuchałem tego jak oniemiały. Blair nigdy nie mówiła mi o żadnym wypadku, ani o problemach z przeszłości.. Mój nowo poznany ojciec chyba zauważył moje zakłopotanie.
-Przepraszam,że nie jesteś w temacie, ale to trudne momenty z naszego życia, o którym chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć.
-Rozumiem. Nie musi się pan tłumaczyć. -ojciec Blair patrzył na mnie. Chyba zrozumiał,że na razie nie będę mówił do niego 'tato'.

Moja dziewczyna nadal patrzyła pytającym wzrokiem na ojca.
-Sześć lat po narodzinach Louisa, kiedy byliśmy już małżeństwem zdecydowaliśmy się na dziecko. Niestety Twojej-ojciec Blair przerwał na moment.-Waszej matce nie udało się zajść w ciążę po raz drugi. Zdecydowaliśmy się na adopcję. Mieliśmy ogromne szczęście. Pewna kobieta była w ciąży i chciała zaraz po narodzinach oddać swoje dziecko. Zgłosiliśmy się do niej. Byliśmy z nią w kontakcie przez pięć miesięcy. Kiedy była już w dziewiątym miesięcy ciąży dowiedziała się,że ma raka. Aby Cię ratować zdecydowała się na cesarskie cięcie. Urodziłaś się piękna i zdrowa. Pani Campbell chciała spędzić ostatnie dni ze swoją córeczką. Zgodziliśmy się. Niestety dni przeciągnęły się w miesiące. Ponadto w umowie zobowiązaliśmy się do powiedzenia Ci prawdy.-mój 'ojciec' był zdenerwowany, a w oczach Blair widziałem łzy.
-Tato...-zaczęła-pozwolisz,że wyjdę? Do domu wrócę na piechotę. Mam ochotę na długi spacer. Muszę to wszystko sobie poukładać.
-Dobrze kochanie.-odpowiedział jej ojciec. Dziewczyna wstała.
-Blair zaczekaj.-powiedziałem po czym zwróciłem się do pana Heywood.-Dziękuję za to,że  mogłem poznać prawdę o sobie.-uśmiechnąłem sie do niego i uścisnąłem mu dłoń.-Proszę podziękować także pańskiej żonie.
-Dobrze...-uśmiechnął się.-Hey Louis...-zawołał,kiedy już odchodziłem. Odwróciłem się w jego stronę.-Wiem,że będzie Ci ciężko...... ale mam nadzieję,że kiedyś będziesz do nas mówił 'mamo' i 'tato'-poczułem się strasznie głupio. Nie mam pojęcia jak on to sobie wyobrażał.?! Dobrze,że Blair już wyszła na zewnątrz. Podążyłem za nią.

Kiedy byliśmy już na dworze Blair nie wytrzymała i rozpłakała się. Mocno ją uścisnąłem. Staliśmy tak wtuleni w siebie dobre 5 minut, po czym ruszyliśmy.


***Oczami Blair***
              To był jeden z najgorszych dni w moim życiu. Najpierw dowiedziałam się,że jestem adoptowana, potem była kłótnia z moją mamą, ujrzenie dawnego zmarłego już 'przyjaciela'. Później doszło do tego jeszcze to,że mój chłopak jest moim bratem, a moja biologiczna matka nie żyje... Poczułam,że za chwilę się rozpłaczę. Łzy stanęły mi w oczach i wszystko widziałam jak przez mgłę. Jednak wychodząc z restauracji znowu zobaczyłam tego chłopaka. Siedział sam przy stoliku i wpatrywał się we mnie. Wyszłam mijając jego stolik. Kiedy stałam już na zewnątrz dołączył do mnie Lou. Przytulił mocno i nie wypuszczał ze swoich ramion dopóki nie przestałam płakać. Kocham go bardzo mocno... Nie mam zielonego pojęcia co będzie dalej....


_______________________________________________________________________________________
 Przepraszam,że dopiero teraz,ale w ostatnim czasie jakoś nie mam czasu.;/ Wakacje już trwają także czasu na pisanie tez będzie mniej. No bo komu się chce w taki upał w domu siedzieć.?;//
A tak wgl to jak Wam mijają wakacje? U Was też wczoraj taka burza była. ?;/
Ten rozdział chcę dedykować kochanej Paulinie ; ** Zakończyła już pisać wspaniały blog Mogę Cię Kochać Bardziej Niż On, na którego serdecznie zapraszam.
Mam nadzieję,że rozdział przypadnie Wam do gustu .;*
+Chciałabym Wam podziękować za tyle miłych komentarzy pod poprzednim postem. ;** To wiele dla mnie znaczy i wiem,że ktoś to wgl czyta. ; )
- Ola. ;3

5 komentarzy:

  1. Cześć. Pewnie pomyślisz, że to spam i się nie mylisz. Masz pretensje pisz na widget’cie na moim blogu. Chcę cię tylko zachęcić do zajrzenia i przeczytania moich blogów. Jeśli ty chcesz ode mnie tego samego napisz mi to. Niezwykłą wartość mają dla mnie szczere komentarze ( o ironio… - tak właśnie pomyśleliście, trudno).
    http://najamajke.blogspot.com/ - blog opowiadanie, którego główną bohaterką jest Vanessa. Opowieść zaczyna się na Jamajce, a w międzyczasie czeka ją wiele przygód. Obecnie jest w związku z Neymarem - brazylijskim piłkarzem i razem z przyjaciółmi wybrali się w podróż do Paryża, gdzie Ney się jej oświadczył, w drodze powrotnej jej przyjaciółki miały wypadek samochodowy. Czytaj dalej!
    http://skazananabluesaa.blogspot.com/ - krótkie opowiadania z dużą porcją muzyki i przemyśleń. Coś lekkiego. Nie zabraknie też fotografii mojego autorstwa.
    Zapraszam do wchodzenia i komentowania

    OdpowiedzUsuń
  2. ołoło, nieźle sie porobiło : o
    czekam na nowy i zapraszam do siebie ;)
    http://one-thing-one-band-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow ! *.*
    Jejku <3 Ale świetny ^^
    Chce pisać tak jak ty ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale się pokomplikowało :D
    Szczególnie fajnie to powymyślałaś z rodzicami
    że Lou jest synem rodziców Blair a ona nie jest ich córką :P
    Na prawdę bardzo ciekawy rozdział :D
    Zapraszam do siebie i liczę na komentarz :D
    http://diary-strewn-with-roses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny rozdział <3 Aaaa, już mi się wszystko pokręciło. Ale jak mogli jej nie powiedzieć prawdy?! No ja rozumiem,że po wypadku musiała dojść do siebie,ale jednak mogli jej to powiedzieć. Bo teraz się okazuje,że jej rodzice są rodzicami jej chłopaka,a jej nie,bo jej matka nie żyje.... Wow,nieźle to wymyśliłaś :D Masz genialne pomysły ;D Czekam na następny <3
    Aww,dziękuję kochana :D Wspaniały blog,serio? Jesteś kochana <3

    OdpowiedzUsuń