czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 26. The news.

                   Rano obudziłam się przy boku mojego ukochanego. Było to wspaniałe uczucie. Mój Luke. Tylko mój. Rozmyślałam o tym jakie mam szczęście, gdy chłopak zdążył się już obudzić. Na powitanie pocałował mnie w czoło i mocno przytulił. Usłyszałam dzwonek swojego telefonu, z czego nie byłam zadowolona. Wyciągnęłam rękę i chwyciłam urządzenie z szafki nocnej. ' Joe is calling ... ' .
- Joe nie chcę być niegrzeczna,ale ... niektórzy jeszcze śpią .!
-Dziewczyno jest 12'00. ! No słyszę,że cieszysz się,że dzwonię. Chciałem Ci tylko przekazać,że za 30 minut spotykamy się w MSC . Do zobaczenia- Joe  rozłączył się zanim zdążyłam zaprotestować. Luke patrzył na mnie pytająco.
-Joe. Za 30 minut w MSC .
-Aż tak mu się spieszy . ?-zanim odpowiedziałam rozległ się dźwięk dzwonka Lucas'a.
-To pewnie on więc jego zapytaj. Ja idę się ubrać.-wyjęłam ciuchy z szafy i poszłam do łazienki.
                  -Siedziałaś tam 20 minut.- powiedział  z wyrzutem Luke,gdy już wyszłam.
-Musiałam się umalować,uczesać,umyć, ubrać.. no wiesz trochę to zajmuje..
-Dobra chodź do samochodu. Musimy jeszcze do mnie zajechać.
-Eii,ja jeszcze nic nie jadłam.!
-Zjesz coś u mnie. A teraz do szybko do samochodu.- chwyciłam torebkę i wyszliśmy.
               
                  Zaraz po wejściu do MSC miałam ochotę z niego wyjść. Przekraczając próg pomieszczenia pierwszą osobą,którą zobaczyłam był ten sam chłopak,który wpatrywał się we mnie w tedy w restauracji. Teraz czynił to samo. Starałam się przejść koło jego stolika nie obserwując go,jednak było to zbyt trudne. Wyglądał identycznie jak ...
-Cześć Blair .! -zawołał Joe, który siedział już przy stoliku razem z Lou,Claire i El. Przywitałam się z przyjaciółmi.
-A więc słucham. Co było tak ważne,żeby zwalać mnie z łóżka, huh .?- zapytałam popijając wcześniej zamówiony shake. Joe i Claire spojrzeli po sobie, po czym uśmiechnęli się.- No ei,teraz macie zamiar być tajemniczy.?!
-Niee, po prostu ... Nadal nie możemy w to uwierzyć. Dowiedzieliśmy się dopiero wczoraj i od razu chcieliśmy Wam powiedzieć. Ale nie odbierałaś ani ty, ani Luke.-poczułam,że się rumienię. Spojrzałam na swojego chłopaka.
-Tsaa.. możliwe,że słyszałam jakiś dzwonek ... -ukradkiem patrzyłam na Lucas'a,który odchrząknął.
-Jesteście razem,!-wykrzyknęła i zaśmiała się El. Rozejrzałam się po znajomych,którzy mieli zdziwione miny.
-To prawda .?-dopytywali się jeden przez drugiego.
-Skąd Ci to przyszło do głowy Eleanor. ?-zapytałam.
-Zauważyłam,że coś się zmieniło, jak tylko tutaj weszliście, razem. No i poza tym zaczerwieniłaś się, Luke zachował się ... dziwnie. A co źle zgadłam.? 
-ekhem ... no ... dobrze. Jesteśmy razem, tak .?-Lucas spojrzał na mnie.
-Tak, to prawda.-odpowiedziałam i złapałam Luke'a za rękę.-Jesteśmy razem. -Uśmiechnęłam się do znajomych.
-Teraz już wiem, dlaczego żadne z Was nie słyszało dzwonka.-zaśmiał się Joe, a w jego ślady poszła reszta moich przyjaciół. Walnęłam chłopaka w bok łokciem.-Lepiej mówcie po co nas tutaj zwołaliście.-zwróciłam się do niego i Claire.
-Dobrze...aby nie przedłużać.-spojrzała na nas dziewczyna.-Jestem w ciąży.
-Jeeej. Gratulacje.!-pierwszy odezwał się Lou. Siedzieliśmy osłupieni. Byliśmy zszokowani tą wiadomością. Już po chwili jednak jakoś się otrząsnęliśmy i poszliśmy w ślady Louis'a. Pozostaliśmy w MSC jeszcze jakieś trzy godziny, po czym przenieśliśmy się do pizzerni,aby coś zjeść. Zaraz za nami wyszedł ten nieznajomy. Czułam sie tak, jakby mnie śledził. Boże mam chyba jakieś urojenia.!
                  Do końca dnia byliśmy wszyscy razem,a potem rozeszliśmy się. Ja z Lucas'em, Claire z Joe'em, a Lou z El. Do siebie wpadłam tylko po potrzebne mi rzeczy,a noc spędziłam w domu Luke'a.
                  Rano spotkaliśmy się we czwórkę na dziedzińcu szkoły. Temat ciąży Claire był nadal 'gorący',ale woleliśmy,żeby w szkole nikt się o tym nie dowiedział, dlatego rozmawialiśmy o czymś innym. Przerwał Nam dzwonek, po którym rozeszliśmy się na zajęcia. Miałam akurat biologię razem z Claire, co oznaczało całą godzinę rozmów z przyjaciółką. Usiadłyśmy tam,gdzie zawsze, czyli w ostatniej ławce w lewym końcu sali. Przed nami była tylko pusta ławka więc mogłyśmy mieć pewność,że nikt nas nie podsłucha. Nauczycielka weszła do klasy szybciej niż zawsze,ale tym razem nie była sama.
-Proszę o cieszę.!-zaczęła-Chcę Wam przedstawić nowego ucznia.- 'po jaką cholerę ktoś przenosi się do innej szkoły pod koniec roku.?!'. TO było pierwsze co pomyślałam. Później ujrzałam jego twarz i przeraziłam się. Mogę przysiądz, że się do mnie uśmiechnął,a ja odczułam jakby lód mnie przeszywał,aż do szpiku kości.


__________________________________________________
Cześć wszystkim .;p Rozdział poprawiany był chyba ze 30 razy,dlatego wyszło takie mało ciekawe 'coś' .;// Ale ostatnio jakoś wgl nie miałam pomysłów,bałam sie,że nigdy tego rozdziału nie napiszę ...  Jak tylko wena wróci,to napisze następny .;** Miłego czytania  życzę.; **
-pozdrawiam, Ola.; **
P.S. zapaszam także na mojego nowego bloga.; )   Stay strong till the end.

5 komentarzy:

  1. Świetny rozdział ;D
    Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okurwajapiewdolemać co to za ziomek, huh ? xD
    Nie moge pisz, pisz bo nie ujadę kto to jest :D
    Świetnie wyszło, czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Skończyłaś w takim momencie że jestem aż ciekawa kim jest ten nowy chłopak w szkole :P
    Masz świetny styl pisania i fajnie by było gdybyś pisała dłuższe rozdziały :)

    Zapraszam do siebie i liczę na kom. :D
    http://diary-strewn-with-roses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. No no ciekawe,kim jest ten chłopak :) I nie "mało ciekawe coś" tylko świetny, cudowny, genialny rozdział! Czeekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawie, ciekawie :)
    Bardzo fajny rozdział.
    Zapraszam na mój blog. Mam nadzieję, że ci się spodoba. modne-ciuszki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń