-Tak, jestem pewna. Szpital mnie przeraża.
-Ale wiesz...tutaj jesteś .. no bezpieczna. Bardziej niż w szkole. Ten świr... David czy jak mu tam .. przynajmniej nie będzie Cię nachodził.-nagle stanęłam w bezruchu. Przypomniałam sobie głos Davida ... głos, który słyszałam w swojej głowie, gdy byłam nieprzytomna.-Coś się stało .?
-Nie, wszystko w porządku.-skłamałam. Luke przypatrywał mi się uważnie. Chyba wyczuwał,że coś jest nie tak. Na szczęście nie zdążył mnie o nic więcej zapytać,gdyż do mojej sali weszła pielęgniarka, ta sama, co poprzednio.
-Gotowa ?
-Już prawie.
-Okey ... Twoi rodzice musza przyjść do szpitala, odebrać wypis. Jeszcze jesteś niepełnoletnia więc...
-Nie ma sprawy. Zaraz po nich zadzwonię.-kobieta kiwnęła głową i wyszła. Lucas zabrał moje rzeczy, po czym pojechaliśmy do domu moich rodziców.
-Ochh czyżby córka marnotrawna wróciła ? - zaśmiał się Lou, który otworzył nam drzwi.
-Też miło mi Cię widzieć braciszku.-przytuliłam się do niego.-Są rodzice.
-W pracy. Będą pewnie koło 17'00. Stało się coś?
-Nie, tylko musza jechać po mój wypis ze szpitala.
-Chodźcie, zadzwonię po Joe i Claire, obejrzymy jakieś filmy, czy coś.
W salonie zastaliśmy Eleanor. ucieszyła się na Nasz widok.
-Słyszałam,że masz jakiegoś niechcianego adoratora.-zaczęła.
-Bywa ... ale nie sądzę,żeby był groźny. Po prostu czegoś chce. Dostanie to i się odczepi.
-Znasz go ?
-Mało,ale wystarczająco,żeby wiedzieć o co mu chodzi. Pewnie skończył mu się hajs na narkotyki i szuka sponsora.- dziewczyna Lou tylko kiwnęła głową. usiedliśmy obok niej i zaczęliśmy rozmowę. Po kilkunastu minutach dołączyli do nas Joe i Claire. Chłopak jest w nią wpatrzony jak w obrazek. Moje uprzedzenie do Claire już dawno minęło,ale ...wydawało mi się jakby nie była szczęśliwa z Joe. Mało tego .. jakby czuła się dziwnie w naszym towarzystwie. Joe w pewnym momencie zaczął temat ciąży ... i od tego momentu Claire jakby odpłynęła. unikała naszych spojrzeń, jej odpowiedzi ograniczały się do 'bardzo' , 'raczej i 'tak' . Oczy jej się zeszkliły i wtedy ... i wtedy powiedziała coś,czego nikt by się nie spodziewał.
-Przepraszam.!-powiedziała nagle zduszonym głosem. Łzy pociekły po jej policzkach, rozmazując makijaż.
-Przepraszam Joe, przepraszam Blair...-czy ja dobrze usłyszałam ? Czy ona właśnie wymówiła moje imię.?!
-Kochanie co jest, co się stało ?-zapytał z czułością Joe. El i Lou siedzieli w osłupieniu, a Luke .. Luke patrzył niepewnie, ze strachem w oczach na Claire. Dziewczyna zwróciła się tym razem do niego.
-Przepraszam. Nie potrafię ich dłużej okłamywać... Joe ... ja... ja nie wiem -pociągnęła nosem.-chodzi o to,że ... nie jestem pewna...nie jestem pewna czy to twoje dziecko ...
-Co takiego .?!- Joe, który jeszcze przed chwilą ja obejmował z czułością, teraz odskoczył od niej jak poparzony.
-Nie chciałam tego...To się wydarzyło tak ... nagle...
-Tak, kurwa pieprzenie się z kimś trwało parę sekund.. nowość.!-chyba pierwszy raz widziałam Joe'ego w takim stanie... Tyle,że nadal nie wiedziałam, za co Claire mnie przepraszała. Fakty zaczęły do mnie dochodzi dopiero po chwili. Claire z płaczem przepraszała Joe i błagała,żeby jej nie zostawiał. Ich wrzaski odeszły ode mnie w całkiem inną czasoprzestrzeń. Myśli kłębiły mi się jedna po drugiej. Nie mogłam ich zebrać do kupy. Nie potrafiłam uformować ich choćby w jedno zdanie. Z przerażeniem spojrzałam na dziewczynę, która miała na policzkach pełno czarnych smug.
-Czy to znaczy ...-nikt nie usłyszał moich słów. Tylko Luke patrzył na mnie z nadzieją w oczach.Wstałam i weszłam pomiędzy Joe i Claire,powodując,że oboje zamilkli. - Przepraszałaś mnie ... potem zwróciłaś się do Luke'a ... Czy to znaczy,że ... że wy ... wy razem ...- nie musiała nic odpowiadać. Właściwie to moje pytanie było retoryczne, a ja znałam odpowiedź. Tym razem to moje oczy się zeszkliły ...
- Ty pieprzona szmato.! A ja Ci ufałam.! Oszukałaś mnie za pierwszym razem,ale wybaczyłam Ci.!-zatrzymałam się na chwilę, by złapać oddech. jestem pewna,że moje krzyki słyszeli sąsiedzi.-Wiedziałam .! Wiedziała,że nadal przystawiasz się do Luke'a. ja i Joe byliśmy tylko twoimi pionkami w grze .?! Kukiełkami, które wykorzystałaś i teraz możesz Nas po prostu wyrzucić.?! Jeżeli tego chciałać to dopięłaś swego. Masz swojego Luke'a.! Żyjcie długo i szczęśliwie. Gratulacje z powodu dzidziusia.!
-Blaire...Blaire...-Lou próbował mnie uspokoić.
-Jeb się.! Oboje się jebcie.! Ty i Luke... O przepraszam zapomniałam,że już to zrobiliście. I jak.?! Fajnie było pieprzyc chłopaka przyjaciółki.?!
-Blaire Stop.!-krzyknął Lou i odsunął mnie od Claire,która tylko stała i płakała. naprawdę myślała,że ujdzie jej to płazem .?
-Puść mnie. Wiem gdzie są drzwi.- zwróciłam się do Louis'a. Chłopak zrobił to, o co go poprosiłam. Chwyciłam za swoją torebkę i wychodząc podeszłam do Luke'a. Strzeliłam mu naprawdę mocnego liścia w policzek.
-Myślałam,że jesteś inny. Jednak przeliczyłam się.
-Blaire, proszę posłuchaj mnie.-chłopak złapał mnie za rękę.
-Puść mnie, puść mnie ty pieprzony dupku.! Jeszcze CI mało.?! Jeszcze bardziej chcesz mnie zranić.?! Zła wiadomość...bardziej się już nie da...
-Nie chciałem Cię skrzywdzić...
-A co chciałeś się po prostu zabawić,ale wpadłeś.?! Ups... Ale wiesz co...Jakoś Ci nie współczuje ...
-Blair to było jeszcze zanim się zeszliśmy ...
-Co z tego ... Powiedziałeś mi,że nie przestałeś mnie kochać,że myślałeś tylko o mnie .! No chyba kurwa kłamałeś.! No i poza tym to Claire byłą już wtedy z Joe ... Z tego co wiem to uznawałeś go za swojego przyjaciela ... -teraz ja tez miałam pełno czarnego tuszu na policzkach. Wybiegłam z domu. Słyszałam za sobą krzyki Lou i Joe,ale nie obchodziły mnie teraz. Biegłam ile sił w nogach. Mogłoby się zdawał,że przez zapłakane oczy nic nie widziałam. Jednak miałam cel. Wiedziałam,gdzie chcę się udać. Dopiero teraz zastanowiłam się nad sensem słów mojego 'przyjaciela'. Czy życie musi być,aż tak pokręcone.?!
____________________________________________________________________________________________________
A więc nowy rozdział .;p Wiem zwlekałam bardzo długo z napisanie,ale niestety brak weny. ;( Plan co do tego opowiadania miałam już od dawna. Niestety nie mam pomysłów na nowe rozdziały, a bardzo chciałabym dociągnąć ten blog do końca. Dlatego akcja potoczy się szybciej niż planowałam. W tym rozdziale myślę,że zaskoczyłam Was zdrada Luke'a,ale...czekam na wsze opinie.; *
+Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem .;** Tak je wszystkie czytałam i pomyślałam,że może jdnak napiszę ten rozdział...w końcu .;p no i jest takie oto cos .; p
Pozdrawiam, życzę miłego czytania,
-Ola. ;3
NO no,zaskoczyłaś mnie :D Nie spodziewałam się tego po nim... No i aż się prawie popłakałam jak do Blaire dotarło co się stało, i zaczęła się na nich wydzierać ;P Taa,za szybko się wzruszam ;P Ciekawe,co wymyślisz w następnym ;D Czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńO BONY DONY !
OdpowiedzUsuńAle chuj z tego Lucasa xD Jeju jak mi jej szkoda, ale mam nadzieje że nic złego sobie nie zroib !! ; *
Ale ty tak ładnie to napisałaś, te emocje, ohfiodsfldsfhldfv,sfdjks,assdhgm < 33
Czekam na następny ; 333