-Czego .?- chłopak otworzył drzwi. Szeroko się uśmiechnął, gdy mnie zobaczył.-Och... Blair...-zaśmiał się szyderczo.-wychodzi na to,że miałem rację.-podszedł do mnie i zarzucił swoje ramię na moją szyję.
-Powiem Ci szczerze,że sam nie bardzo wierzyłem,że przyjdzie do mnie z własnej woli... A jednak...
-Dav nie mam ochoty na pogaduszki. Masz towar ?-zrzuciłam jego rękę.
-Czyżbyś wracała do dawnego życia ? Bo z tego co wiem, to chciałaś się od niego odciąć... A może to dzięki mnie ?-znowu się zaśmiał. Dało się od niego wyczuć alkohol.
Przez moment wpatrywałam się w niego. Jednak wiedziałam,że najprawdopodobniej cisza zakończy się jakimś głupim pomysłem z jego strony, dlatego przerwałam ją.
-A tak właściwie, to jak się tutaj znalazłeś huh ?
-Starzy znajomi skombinowali mieszkanie. Przyjechałem pociągiem.
-Dobrze wiesz,że nie o to pytam...Jakim cudem jesteś ... żywy .?! Przecież widziałam, jak samochód wybu--
-No własnie- przerwał mi.- Widziałaś i nic nie zrobiłaś. Doskonale wiedziałaś,że zaraz zginiemy, a mimo to nam nie pomogłaś. Myślałaś tylko o tym,żeby ratować swoją dupe.-mówiąc to, zbliżał się do mnie, a ja oddalałam się. W pewnym momencie poczułam za sobą chropowatą ścianę. Mój oddech stał się płytki. David oparł dłonie o mur, i przybliżył swoją twarz do mojej.
- Miałem cholerne szczęście. Niestety inni nie mieli. Ty miałaś czas im pomóc, ja nie. Ty żyjesz sobie spokojnie w Londynie, a ja codziennie zadręczam się. Zadręczam się,że to wszystko moja wina, gdybym się wtedy nie zatrzymał...
-Myślisz,że ja się nie zadręczam.?! W końcu to ja chciałam wysiąść.! To wszystko moja wina.!
-Coś nie widać po tobie,żebyś się tym szczególnie przejmowała.-złapał mnie za nadgarstki.-Nie pozwolę Ci o tym zapomnieć, rozumiesz.?! Będziesz cierpiała tak jak ja.! Będziesz codzie--
-Blair.!-usłyszałam pisk opon, a już po chwili z samochodu wyskoczyli Joe i Lou. Podbiegli szybko do mnie i Davida i rozdzielili nas.
-Wsiadaj do samochodu.!-krzyknął Lou. Byłam zdezorientowana. Otwierając drzwi od auta, odwróciłam się. Natrafiłam na scenę, w której Lou uderza David'a prawym sierpowym,a Joe doprawia go kopniakiem w brzuch. Po tym chłopak zgiął się w pół. Louis i Joe pewnie nie odeszliby od niego, póki cały by nie krwawił,ale drzwi od meliny otworzyły się i wyszli z niej 'koledzy' Davida. Chłopaki chcieli zostać,ale zawołałam ich do samochodu. Kiedy zobaczyli kije basebolowe w rękach ćpunów zrozumieli,że to nienormalni ludzie i szybko wsiedli do auta.
-A więc ... -Lou spojrzał się w lusterko, w którym dostrzegł mnie. Siedziałam z tyłu i opierałam głowę o szybę. Miałam nieobecny wzrok... myślałam o wszystkim co się dzisiaj wydarzyło.
-Może opowiesz nam co tam robiłaś.? Szukaliśmy Cię przez cały czas ...-jego słowa docierały do mnie jednym uchem, a drugim wychodziły. W głowie miałam tylko momenty, kiedy byłam z Luke'iem. Na twarzy pojawiał się uśmiech. Znikał już po chwili, gdy przypominałam sobie okrutną prawdę. Lou i Joe cały czas do mnie coś mówili,starali się pocieszyć. I tak nie wyciągnęli ode mnie ani słowa. Zrezygnowani zamilkli pod koniec jazdy.
-Do zobaczenia w szkole.-usłyszałam głos Joe, gdy wysiadałam z auta. Odpowiedziałam tylko uśmiechem.
-Pokaż się jutro w domu. Chcę zobaczyć jak sobie z tym radzisz...- Lou jak zwykle był troskliwym braciszkiem.
-hyy...własnie nie radzę...-powiedziałam pod nosem.-No nic, jakoś to będzie. W końcu na Lucas'ie świat się nie kończy.-uśmiechnęłam się sztucznie do chłopaków i odwróciłam.
Udałam się prosto do mojego mieszkania. Z początku bałam się, że zastam tam Luke'a,ale na szczęście chłopak wiedział,że nie powinno go tam być. Usiadłam na łóżko i powtarzałam sobie w duszy,że Luke to zwykły palant. Obraziłam go chyba najgorszymi obelgami jakie znałam. Myślałam,że to coś pomoże, gdy sporze na niego jako zwykłego dupka, a nie kochającego mnie chłopaka. Jednak pomyliłam się. Poczułam na polikach gorzkie łzy. Położyłam się na łóżko, które już po chwili całe było przesiąknięte moimi łzami. Byłam tak wyczerpana,że nawet nie pamiętam, kiedy zasnęłam.
Obudziło mnie pukanie, a może raczej walenie pięściami o drzwi wejściowe.
-Otwieraj.! Blaire, wiem,że tam jesteś.! - usłyszałam czyjś głos. Szybko domyśliłam się do kogo należy.
Zdziwiłam się, kiedy odkryłam,że mam na sobie tylko bieliznę. Wczorajszy wieczór pamiętałam,jak przez mgłę aczkolwiek, nie przypominam sobie,abym się rozbierała. Mniejsza o to. Szybko zarzuciłam na siebie ciuchy,które leżały na komodzie, po czym otworzyłam drzwi.
Nie pomyliłam się. W progu stanął David.
-No w końcu. Ile można na Ciebie czekać.
-Czego chcesz.?! - chłopak już miała wejść do środka,ale nagle zatrzymał się.
-No wiesz ... sory za wczoraj. Byłem trochę nawalony ... No i jeszcze Ci Twoi koledzy. Ale dzisiaj mam towar.- spojrzałam na niego zdezorientowana. Pierwszy raz przepraszam mnie za cokolwiek. Prawdę mówiąc to teraz pójście do niego wczorajszej nocy wydało mi się strasznie złym pomysłem. A teraz ... co mam niby zrobić.
David udał się prosto do mojej sypialni.
-Uhuu...przydałoby się tutaj trochę ogarnąć, nie sądzisz.?- zaczął komentować. Wchodząc do pomieszczenia zbierałam ciuchy napotkane po drodze, po czym wrzuciłam je do szafy.
-Okey ... a więc co stało się tym razem ?-zapytał siadając na fotelu.
-Dlaczego miało się coś stać.?-z pochmurną miną usiadłam na łóżko.
-Ostatnio kiedy zaczęłaś brać to chciałaś się komuś przypodobać czy coś tam ... no to co tym razem .?
David za pewne niedługo wyjedzie z miasta, a perspektywa powiedzenia komuś o jego zdradzie wydawała mi sie dobrym pomysłem.
-Chłopak zdradził mnie z moją przyjaciółką.
-Auu...-może to tylko złudzenie,ale chłopak wydał mi się lekko zmieszany...tak to na pewno złudzenie.
-No to co ... zaczynamy ?
-Co zaczynamy ?- zapytałam ze zdziwieniem. Chłopak zrzucił rzeczy ze stolika,który stał obok niego. Wyjął z kieszeni małą torebeczkę wypełnioną białym proszkiem. Wysypał zawartość na mebel i podzielił na dwie części. Podniósł z podłogi pierwszy lepszy zeszyt i wyrwał z niego kartkę. Kawałek papieru zwinął w rulonik.
-Kto zaczyna ?-zwrócił się do mnie. - No dawaj i tak wiem,że sobie nie odmówisz...znam cię-zobaczyłam błysk w jego oku. Opierałam się temu, tak długo, jak tylko mogłam, Niestety kiedy chłopak wciągnął swoją działkę coś we mnie pękło. Wzięłam od niego rulonik i zaczęłam wciągać biały proszek. Poczułam się jak dawniej. Dziwnie, a zarazem cudownie. Zaszumiało mi w głowie.
-Brakowało mi tego...-słowa jakby same ze mnie wypłynęły.
-Wiem...-odpowiedział chłopak, którego głowa zwisała już do tyłu. Musiał być to mocny narkotyk skoro nawet David tak szybko stawał się bezradny. usłyszałam sygnał telefonu. Na wyświetlaczu zobaczyłam tylko 'Luke' i już za chwilę wszystko rozmazało mi się. Jakby otaczała mnie jakaś zasłona dymna. To chyba ostatnie wspomnienie po przyjęciu narkotyku. Później... No cóż ... Mam nadzieję,że nie jestem odpowiedzialna za to, co działo się później ...
____________________________________________________________________________________________________
Ta damm... kolejny rozdział .;p Wiem,że powinien być wcześniej ... ale jakoś nie miałam czasu go dokończyć.;/ W dodatku codziennie mam jakieś testy tak więc szkoła zabiera mi cały czas wolny. ;(
Ogólnie całe opowiadanie mam zaplanowanie prawie od początku. Niestety coś ostatnio coraz mniej czasu na pisanie i coraz mniej komentarzy . ;( Dlatego postanowiłam,że akcja będzie się działa szybciej niż planowałam. Mam nadzieję,że rozdział nie za krótki, na dłuższe mnie niestety nie stać. ;( Jeżeli to czytacie, to prosze o opinie, te złe także.. to serio fajnie uczucie, wiedzieć,że ktoś to czyta .; ))
Miłego czytania. ;*
-Ola. ;3
Boski <3 No no,ciekawe co się stanie ;D Czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńświetny! :) oby coraz więcej takich, czekam na kolejne, pozdrawiam ♥
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie: http://my-inmos-secret.blogspot.com/
[SPAM]
OdpowiedzUsuńhej, z góry przepraszam za ten komentarz, po prostu mam bloga od całkiem niedawna i chcialabym go zareklamować. mogłabyś więc do mnie wbić i zostawić po sobie komentarz? byłabym niezwykle wdzięczna <3 + zaobserwujesz? obiecuję, że to co zrobisz u mnie, ja zrobię u Ciebie, wystarczy, że mi napiszesz o tym w zakładce "spam", ok? dziękuję strasznie <3 http://i-will-be-ur-man.blogspot.com/ Pluton
Genialne. Na serio. czekam na nastepny. Zaskocz nas czymś. Proszę cię też o skomentowanie mojego bloga. To bardzo ważne. Jeśli skomasz to licz na dsłuższy rewanż
OdpowiedzUsuńwww.everyoung69.blogspot.com
xoxo Olivia
świetny rozdział :) x
OdpowiedzUsuńzapraszam: take--me-away.blogspot.com ♥
Zostałaś nominowana do 'Liebster Award'. Pytania na : psiloveyou-1d.blogspot.com :D
OdpowiedzUsuńojejciu .; O serio.?! ;D hah .;p dziękuję.! ; ** ;p
Usuńtylko jest taki mały problem.. nie mogę wejśc na twojego bloga.; (( google cały czas mi blokuje i wyskakuje mi,że wejścia na ta str. usunie lub zablokuje mi pliki itp. ;//
czy jest mozliwośc żebyśmy sie jakoś inaczej skontaktowały. ?gg, tt, albo cos. ? ;)
hahjksdnfkcd, zabiję ją, jak mogła? ahscndsk, żeby się znów nie uzależniała idiotka xD
OdpowiedzUsuńhaha, ale przeżywam, ciekawe co dalej .. :33
Zapraszam :) http://moje-serce-bije-dla-ciebie.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń