-Dobrze...A co dzieje się dalej? Co wtedy robisz? Jak przed nimi uciekasz?-z ust 'mojej' pani psycholog padły kolejne pytania.
-Wtedy zazwyczaj do pokoju wchodzą rodzice. Podchodzą do mnie, przytulają mnie, a oni patrzą na mnie. Patrzą na mnie z zazdrością. Otaczają moich rodziców swoimi ramionami tak,jakby chcieli mi przekazać, że kiedyś ich stracę, że mi ich zabiorą. Że będę pogrążona w rozpaczy, tak jak oni.
-Skąd to wiesz.?
-Słucham ? -nie zrozumiałam jej pytania.
-Skąd wiesz,że są w rozpaczy?
-Ich wzrok, ich wyraz twarzy...wszystko można z nich wyczytać. Poza tym słyszę ich głosy i tysiące innych. Rzadko coś rozumiem,ale czasami udaje mi się wyłapać pojedyńcze słowa,zdania.
Pani psycholog zerknęła na zegarek.
-Szkoda,że zaczęłaś ze mną rozmawiać dopiero w ostatnim kwadransie. Następna nasza wizyta odbędzie się za tydzień, o tej samej porze.
Po prostu wstałam i wyszłam. Nie miałam ochoty na jakieś uprzejmości, a tym bardziej na wizyty z psychologiem. Przecież nie jestem żadną piepr*oną wariatką!
________________________________________________________________________________
Mam nadzieję,że się podoba .: ) Postaram się dodawać posty regularnie. Jeżeli możecie zostawcie komentarze. : )
-Alex
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz