poniedziałek, 12 marca 2012

Prolog.

-Nazywam się Blair.Mam 16 lat i nienawidzę swojego życia. Nienawidzę siebie samej. Wszystko przez jeden incydent...moja przeszłość nie daje mi spokoju. Budzę się w nocy z krzykiem. Wszystkie sceny tego tragicznego wypadku przelatują mi przed oczami. I wtedy ich widzę. Widzę ich twarze. Mają smutne miny. Chce mi się płakać. Przepraszam ich i błagam,aby mi wybaczyli,żeby się wreszcie ode mnie odczepili. Wtedy oni przybierają straszny wyraz twarzy. Jeżeli to, jak wtedy wyglądają ich buzie można nazwać twarzami. Ich oczy..ich oczy mają same białka, skóra przybiera szaro-brunatnozielonego koloru. Koloru, na którego wspomnienie mam dreszcze. Czuję wtedy ten ochydny zapach...zapach zgnilizny. Rozszerzają usta. W środku jamy ustnej widać nicość. Czarna przestrzeń, która mnie jakby pochłania. Jeszcze bardziej czuć odór stęchlizny. To jest...to jest okropne. Wyciągają do przodu ręce,tak jakby chcieli mnie zabrać,jakby chcieli, abym z nimi poszła. Słyszę głosy. Jest ich pełno. Krzyczę, cały czas krzyczę. Błagam ich,aby przestali. Cała się trzęsę ze strachu.- tak wyglądała moja pierwsza odpowiedź na pierwszym i mam nadzieję,że ostatnim spotkaniu z psychologiem.
-Dobrze...A co dzieje się dalej? Co wtedy robisz? Jak przed nimi uciekasz?-z ust 'mojej' pani psycholog padły kolejne pytania.
-Wtedy zazwyczaj do pokoju wchodzą rodzice. Podchodzą do mnie, przytulają mnie, a oni patrzą na mnie. Patrzą na mnie z zazdrością. Otaczają moich rodziców swoimi ramionami tak,jakby chcieli mi przekazać, że kiedyś ich stracę, że mi ich zabiorą. Że będę pogrążona w rozpaczy, tak jak oni.
-Skąd to wiesz.?
-Słucham ? -nie zrozumiałam jej pytania.
-Skąd wiesz,że są w rozpaczy?
-Ich wzrok, ich wyraz twarzy...wszystko można z nich wyczytać. Poza tym słyszę ich głosy i tysiące innych. Rzadko coś rozumiem,ale czasami udaje mi się wyłapać pojedyńcze słowa,zdania.

Pani psycholog zerknęła na zegarek.
-Szkoda,że zaczęłaś ze mną rozmawiać dopiero w ostatnim kwadransie. Następna nasza wizyta odbędzie się za tydzień, o tej samej porze.

Po prostu wstałam i wyszłam. Nie miałam ochoty na jakieś uprzejmości, a tym bardziej na wizyty z psychologiem. Przecież nie jestem żadną piepr*oną wariatką!

________________________________________________________________________________


Mam nadzieję,że się podoba .: ) Postaram się dodawać posty regularnie. Jeżeli możecie zostawcie komentarze. : )
  -Alex

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz