-Kochanie...już dobrze.-mówiła z czułością.-zatrzymaj samochód.-powiedziała do taty.
-Nie!-krzyknęłam-przepraszam, ja...ja po prostu chcę już być w domu, albo przynajmnije nie jechać dłużej tym mostem.
-Masz rację. Wiesz musimy o czymś powiedzieć.-zaczęło po kilku minutach niezręcznej ciszy.-wcześniej,kiedy nie zgadzałaś się na spotkania z psychologiem,my się z nim konsultowaliśmy. Nic Ci nie mówiliśmy, bo wiedzieliśmy,że nie będziesz z tego zadowolona.
-Po cholerę to robiliście.?!-wydarłam się na nią-przecież nie jestem psychicznie chora! To tylko te głupie koszmary! Dużo ludzi takie miewa,ale nie są od razu traktowani jak wariaci!
-Nie jesteś żadną wariatką kochanie-powiedziała łagodnie mama. Za jakie grzechy Bóg pokarał ją taka córka jak ja.?!- Po prostu od roku z nikim się nie spotykasz i od roku masz te dziwne sny. Uznaliśmy,że musimy Ci jakoś pomóc, nie możesz się tak męczyć.
Nie miałam zielonego pojęcia, co mam jej odpowiedzieć. Siedziałam cicho, skulona na tylnym siedzeniu auta. Było mi coraz bardziej głupio. Gdy tak się nad tym zastanowiłam, to nie zobaczyłam nic złego w tym,że moi rodzice chodzili na spotkania z tą psycholożką. Próbowali mi pomóc. Byłam zbyt trudna, aby sami sobie ze mną poradzili. Po prostu się o mnie troszczyli. W końcu miliony dzieciaków na świecie mają rodziców,którzy ich nie kochają lub nie posiadają nawet ich nie posiadają.... Ciepło mi się robi na sercu, kiedy myślę o tym w ten własnie sposób. Kochają mnie, a ja kocham ich. Mam na kim polegać. Może spotkania z tą psycholożką to nie znowu taki straszny pomysł. Mogę się z nią podzielić wszystkimi moimi obawami. Chciałabym o tym porozmawiać z rodzicami,ale po prostu nie potrafię. Oni i tak się o mnie martwią. Jestem dla nich wystarczającym ciężarem. Oni mają swoje problemy, ja mam swoje. Tak. Postanowione. Na następnej wizycie porozmawiam z psychologiem o moich obawach, lękach i odczuciach.
-Posłuchaj...-zaczęła mama- Betty...to znaczy pani psycholog, doradziła, abyś zmieniła środowisko. To pomoże Ci o wszystkim zapomnieć i znaleźć nowych znajomych. Dlatego przeprowadzamy się.
-Słucham?!-wybuchłam. Od tamtej tragicznej nocy, bardzo często zmieniał mi się nastrój. Nie potrafiłam panować nad uczuciami. Ale po chwili jakoś się opanowałam. Muszę się poprawić. Dla rodziców. Niech zobaczą,że się staram,że chcę zapomnieć- W porządku. Ale co ze spotkaniami z panią psycholog?
______________________________________________________________________________
W tym rozdziale nie dzieje,się nic ciekawego. W następnym akcja będzie się powoli rozwijać. Jak na razie nie wiadomo o co chodzi,ale nie chcę ujawnić wszystkiego od razu. Wszystkie `brudy` Blair będą powoli wychodzić na światło dzienne. ; )
- Alex
Ooo, zaczyna sie robic coraz ciekawiej :)
OdpowiedzUsuń~ NiallsxLaugh
Świetny <3 Czekam na kolejny ;P
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie : http://i-can-love-you-more-than-this.blogspot.com/
Zaczyna się super :) zapraszam http://laincja-onedirection.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń