-Blair...wiem,że jest Ci ciężko--
-Wcale nie! Nic pani nie wie!-przerwałam jej. Nie mogłam więcej słuchać bzdur,które opowiadała. Ona nie czuła i nie czuje tego, co ja. Musiałam jej w końcu uświadomić,że przez swoje gadanie nie zrozumie nikogo...-Każdy kto przeżył wypadek, nie stał się jego ofiarą i tak umiera właśnie przez wypadek. Co z tego,że tutaj zostałam? Co z tego,że dalej jestem na tym świecie? Wszystko przypomina mi tamte straszne momenty. To było gorsze niż najstraszniejszy horror..to działo sie na prawdę! Na moich oczach! I to przeze mnie! I co mi po tym,że moje ciało zostało zdrowe?! Moja psychika jest chora! jest nieuleczalnie chora! Nie mogę po prostu tego wymazać! To ze mną cały czas jest i będzie.!-mówiąc to zalewałam się łzami.- Te obrazy powracają do mnie. Za każdym razem gdy zamykam oczy widzę wszystko. Widzę każdy ułamek sekundy. Ten jeden pieprzony moment nie daje mi żyć! Czuję,jakby to się działo w danym momencie. I wtedy nasuwają się te same pytania. Co mam zrobić? Jak się zachować? Czy to tylko schizy wywołane narkotykiem,a może sen?
I zaczynam siebie nienawidzić za to, jak postąpiłam. Za to,że nie zrobiłam tego,co należało.
To już ze mną zostanie! Zostanie na zawsze...-dodałam załamującym się głosem. Krzyczałam, płakałam. Nie potrafiłam się opanować. A ona nic. Siedziała z takim samym stoickim spokojem, jak na początku.
-Blair właśnie po to tu jestem. Miałam już kilka przypadków takich jak ty. Bali się przeszłości i nie mogli o niej zapomnieć. Winili siebie za wcześniejsze incydenty. Bali się życia. Nie chcieli nikomu zaufać. Woleli sami się z tym męczyć. Ale zazwyczaj po kilku,kilkunastu wizytach przełamywali się i opowiadali mi swoją historie. Później z dnia na dzień,z miesiąca na miesiąc zaczynali wracać do własnego życia. Takiego jakie chcieli. Mam nadzieje,że ty szybciej mi zaufasz i opowiesz wszystko. Każdą sekundę z tego wypadku. Wiem,że będzie to bardzo trudne,ale spróbuj. Wiem,że masz wystarczająco dużo siły.-dzięki jej głosowi w moim ciele panował spokój. Zaczęłam się co do niej coraz bardziej przekonywać. - Blair uwierz mi,dobrze postąpiłaś. Wtedy,tamtej nocy. Możliwe,że gdybyś ruszyła na ratunek sama także byś zginęła.A tak? Jest o jedna ofiarę mniej.-w mojej głowie zapanował chaos. Czy psycholożka mówiła prawdę. ? Czy bez sensu były te nie przespane noce i zamartwianie się,że wszystko stało się przeze mnie?- Blair przeszłości już nigdy nie wróci Decyzje podjęte ciężko jest zmienić. Niektórych nie możemy zmienić ani trochę. Takie jest życie. Ale ty nie boisz się przeszłości. Nie nękają cię momenty z życia,dlatego,że podjęłaś złą decyzję. Dzieje się tak bo nic nie wiesz. Nie wiesz co będzie w przyszłości. Nie wiesz kogo poznasz,co będziesz robiła. To własnie przyszłości się boisz. Boisz się,że będziesz musiała stanąć przed trudnym wyborem od którego będzie zależało nie tylko twoje bezpieczeństwo,ale także i innych...znowu. I z tego powodu--
-No własnie-przerwałam jej.-dla bezpieczeństwa innych,którego nie potrafiłam zapewnić. Spanikowałam,bałam się.
-No własnie...nie potrafiłaś. Na ile procent jesteś pewna,że byś kogoś uratowała? Na 20? 30 ? Ale czy ten człowiek były w pełni zdrowy? Z pewnością nie. Jego życie nie wyglądałoby już tak samo. To byłyby dla niego tylko męczarnie.
-W takim razie po co mam to pani opowiadać?-zaczęłam po chwilowej ciszy.-przecierz pani zna tę historię.
-Ale nie z Twoich ust. Tylko ty tam byłaś. Tylko ty wiesz co naprawdę się wydarzyło. Tylko ty to przeżyłaś. Tylko ty potrafisz opisać jak się wtedy czułaś. I to nie ktoś inny ale własnie ty chcesz się uwolnić od strasznych wspomnień...dlatego od ciebie chce i muszę to usłyszeć. uwierz mi, poczujesz się lepiej. Z dnia na dzień będziesz coraz bardziej zapominać.-nie mogłam opanować potoku łez. Nie wiedziałam jak będzie wyglądać moja przyszłość. Nie wiedziałam nic poza jednym-w mojej przyszłości nie ma miejsca dla przeszłości. Już wiedziałam co muszę zrobić.
-I wtedy zobaczyłam przed sobą wielkie reflektory.-zaczęłam znienacka- Byłam przerażona,próbowałam uciec, ale i tak wiedziałam,że nie zdążę. Na szczęście kierowca tira zauważył mnie i skręcił w bok. Prosto w samochód Adriana. Samochód zrobił jednego fikołka i zatrzymał się, uderzając w barierę mostu. Po chwili staną w płomieniach. Spanikowałam. Widziałam jak blachy samochodu płoną,a ogień zaraz wejdzie do środka. uciekłam...nie chciałam na to patrzeć. Biegłam, nie odwracając się. Po kilku minutach usłyszałam za mną wybuch. Dopiero wtedy odwróciłam głowę. Zobaczyłam, jak płomienie leciały ku górze, aby z powrotem położyć się na samochód i trawić go swym ogniem. Wtedy zadzwoniłam po pomoc. Przyjechali, kiedy ogień już słabł. Ciała zostały zwęglone w płomieniach. Nawet nie mieli odpowiedniego pochówku-łzy leciały mi strumieniami. Nie potrafiłam tego opanować.
-Już dobrze.-ton jej głosu zmienił się na jeszcze bardziej współczujący...jeżeli to w ogóle możliwe. Podeszła do mnie i przytuliła.
Moja wizyta u pani psycholog przeciągnęła się. Spędziłam u niej dwie godziny.
-Przepraszam,że zajęłam pani tyle czasu-mówiłam,wycierając ostatnie łzy z policzków.
-Nic nie szkodzi.-uśmiechnęła się do mnie.-Cieszę się,że mi to powiedziałaś...
Odwzajemniłam jej uśmiech-Dziękuję. Miała pani racje. Może to dziwne,ale już teraz czuję się lepiej. Naprawdę dziękuję.
-Uwierz mi,że nie ma za co. Na tym własnie polega moja praca- obie nie przestawałyśmy się uśmiechać.
-Do widzenia.-pożegnałam się, a po usłyszeniu odpowiedzi wyszłam z gabinetu.
Nie miałam ochoty wracać do domu. Kiedy wyszłam z gabinetu postanowiłam udać się na długi spacer. Wróciłam do domu bardzo późno,rodzice zdenerwowali się, ale udało mi się ich jakoś udobruchać. Tygodnie mijały mi bardzo szybko. Spotkania z psychologiem były dla mnie teraz przyjemnością. Nawet przyzwyczaiłam się do wiadomości o przeprowadzce. Co więcej planowałam już jak urządzę mój pokój.Wszystko wydawało mi się prostsze. Koszmary znikały. Nie budziłam się już w nocy z krzykiem. Nie widziałam ICH twarzy. Cieszyło mnie to. Cholernie mnie to cieszyło.
Nadszedł dzień ukończenia szkoły. Byłam szczęśliwa. Nie mogłam uwierzyć,że już następnego dnia zacznę nowe życie. Poznam nowych ludzi. Zostawię przeszłość daleko za sobą i już nigdy do niej nie wrócę. Perspektywa takiego życia była dla mnie idealna. Ale wiedziałam,że będę tęskniła za miastem...W końcu 16 lat życia w małym miasteczku zostanie w pamięci. Spędziłam tu nie tylko te złe chwile,ale i te najlepsze. Przypominały mi się one już na rozdaniu nagród. Ale było zbyt dużo ludzi,abym mogła na spokojnie powspominać stare,dobre czasy. Dlatego też od razu po ceremonii zostawiłam rodziców i poszłam wprost przed siebie. Miałam zamiar odwiedzić wszystkie miejsca,które kojarzą mi się tylko z dobrymi chwilami. Gdybym wiedział co się stanie....na pewno nie poszłabym na ten spacer...
_________________________________________________________________________________
Uhhh w końcu skończyłam opowiadać historie Blair. Wiem,wiem rozdział jest dłuuugi,ale chciałabym w następnym rozdziale zacząć nowy wątek. Mam nadzieję,że podoba się. : )
- Alex ;3
Wow, dopiero co ma spokoj po jednym, a juz sie zaczyna akcja drugiego o.o Nie tracisz czasu :D Czekam na kooooooooooolejny ! :)
OdpowiedzUsuńRyczałam jak Blair to opowiadała o.O Masz, dziewczyno, talent! :D I dziękuję z całego serduszka za miły komentarz na moim blogu :3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie:
www.story-with-bieber.blogspot.com
www.london-lovestory.blogspot.com