wtorek, 3 kwietnia 2012

Rozdział 10. Past must be hidden.

                    Obudziły mnie promienie słońca,które wdarły się do mojego pokoju. Spojrzałam na zegarek. 7'00 rano. Są wakacje śpimy daleej! Starałam się przemówić do mojego mózgu. Zamknęłam oczy. Starałam się myśleć o czymś przyjemnym i znowu zatonąć w słodkim śnie. Moje starania były nadaremne. Tak bardzo cieszyłam się ze spotkania z Jackiem,że nie potrafiłam ponownie zasnąć.
                    Wyskoczyłam z łóżka i zeszłam na dół. Miałam ochotę na pyszne naleśniki, które robiła moja mama. Niestety rodzice wyjechali z samego rana z domu. Codziennie jeżdżą do Londynu,aby dokańczać ostatnie poprawki w nowym domu. Chociaż może to lepiej,że ich dzisiaj nie ma. Przynajmniej,kiedy przyjdzie Jack nie będą się o wszystko wypytywali.
                    Sama byłam zbyt leniwa na robienie naleśników z samego rana,dlatego zadowoliłam się kanapką z dżemem i szklanką zimnego soku. Po śniadaniu wzięłam długi,zimny prysznic. Wysuszyłam włosy i związałam w luźnego koka. Założyłam na siebie letnią sukienkę, zrobiłam kreski eyelinerem, nałożyłam tusz na rzęsy i błyszczyk na wargi. Rzadko się malowałam,ale dzisiaj poczułam dziwną potrzebę zrobienia tego. Zerknęłam na zegarek. Była 10'00. Usiadłam na kanapie i włączyłam TV. Zmieniałam kanały z sekundy na sekundę. Nie znalazłam dla siebie nic interesującego. Podeszłam do półki z płytami. Prześledziłam wzrokiem każdy tytuł. Nic. W tamtym momencie jedynym interesującym zajęciem dla mnie była rozmowa z Jackiem. Czy to możliwe,żebym po jednym dniu znajomości,aż tak go polubiła? Damn...czy ja zawsze muszę mieć takie cholerne szczęście.?! Kiedy już wyjeżdżam,w miasteczku pojawia się ktoś,z kim miałabym wspaniały kontakt....ja i moje 'szczęście'...  Nie mogłam dłużej wysiedzieć w domu. Złapałam za torebkę i przewiesiłam ją przez ramię. Jack na pewno nie przyjdzie przed 12...mam 2 godziny. Pewnie kiedyś cieszyłabym się 2 godzin samotności,ale jedyne o czym marzyłam w tamtym momencie to spotkać się z chłopakiem. Nie wiedziałam co mam ze sobą robić przez tyle czasu. Postanowiłam udać się byle gdzie.
                  Chyba tęskniłam za Joe bardziej niż przypuszczałam. Zanim się zorientowałam znalazłam się na łące. Tam,gdzie spędzałam najwięcej czasu z przyjacielem. Usiadłam na miękkiej i pachnącej trawie. Słońce już grzało.  Wspominałam piękne czasy dzieciństwa. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Wyjęłam telefon. Minęła dopiero godzina od wyjścia z domu.A co jeśli przyjdzie wcześniej? Wstałam i ruszyła ku swojemu domowi. Wychodząc z łąki zauważyłam chłopaka. Siedział odwrócony tyłem. Zapewne rozmyślał. Tak jak ja. Dziwne. Nigdy wcześniej go tu nie widziałam. Ciekawe kim był. Ale nie zastanawiał się nad tym zbyt długo. Wybrałam kierunek w stronę domu.
                 Wpatrywałam się w pulpit ekranu laptopa,którego trzymałam na kolanach. Siedziałam na kanapie w salonie.12'00, 13'00, 14'00...godziny mijały mi bezczynnie. A on nie przychodził. Tylko czemu? Czemu,tak się zawiodłam przecież znałam go zaledwie jeden dzień...
                 Usłyszałam jak coś uderza w szybę. Chyba musiałam trochę przysnąć. Pierwsze co zrobiłam po przebudzeniu...sprawdziłam godzinę. 17'00. Właściwie to na co ja czekam ?! Dobrze wiem gdzie mieszka i strasznie chcę go zobaczyć. Poza tym obiecał mi to spotkanie.



                                                                   *** Oczami Jack'a***

                Obudziłem się wcześnie rano. Cały dzień siedziałem zamknięty w pokoju. Nigdzie nie wychodziłem. Myślałem. Myślałem o tym,co zrobić z Blair. Nie mogę jej powiedzieć. Nie. Tak się cieszy na myśl o 'nowym' życiu. Zresztą nie dziwię się jej. Nie chcę jej tego psuć. Lepiej będzie jeżeli się o tym nie dowie. Obiecałem jej dzisiaj spotkanie. Ale nie mogę iść. Boję się, że wszystko zepsuję. Że jej powiem. Muszę wytrwać jeszcze 6 dni. Później ona wyjedzie,a ja dalej będę prowadził swoje nudne życie. Tylko,że nie będę miał dla kogo żyć. Kiedyś miałem Blair. Straciłem ją, później odzyskałem. Tak bardzo się cieszyłem. A teraz znowu ja stracę. Tym razem bezpowrotnie. Na zawsze.
                Zerknąłem na zegarek. 17'00. Jeszcze tylko kilka godzin 'dzisiaj' i o jeden dzień do przetrwania mniej. Zobaczyłam jakiś ruch za oknem. Podszedłem do drzwi balkonowych. To była Blair. Szła ulicą. Na samo jej wspomnienie moje wargi ułożyły się w uśmiechu. Zaraz,zaraz...Blair.?! Co ona tutaj robi.?! Fuck.! Jak spotka się z moją matką t się o wszystkim dowie.! Zdenerwowany,z biegłem czym prędzej po schodach. Otworzyłem drzwi, a dziewczyna stała już na werandzie.
-Hey.-uśmiechnęła się do mnie.
-Hey.-jakoś nie miałem ochoty udawać szczęśliwego,że ja widzę.
-Umm . Nie przyszedłeś dzisiaj. Bałam się,że coś ci się stało...albo coś....-dziewczyna mówiła ze zdenerwowaniem. 
-Nie ja...-sztucznie zakaszlałem.- Trochę źle się dzisiaj czuję. Chyba coś mnie bierze.Nie chciałem cię zarazić.    
-Dlatego siedzisz w domu bez koszulki i w szortach.? A wiesz,że podobno najlepszym lekarstwem jest spacer? - znacząco uśmiechnęła się.
-No nie wiem...-czułem,że się czerwienię. Miałem jej odmówić,ale usłyszałem głos mamy dochodzący z kuchni. Za pewne za chwilę przyjdzie sprawdzić kto nas odwiedził-Zgoda. Tyko założę coś na siebie.
-Jasne
Wbiegłem na górę,do swojego pokoju. Wyjąłem pierwszy lepszy t-shirt z szafy i pobiegłem do dziewczyny. W duchu modliłem się tylko,żeby mama nie zaczęłam z nią rozmawiać. Żeby jej w ogóle mnie zobaczyła. Wychodząc z domu oznajmiłem mamie,że nie będzie mnie przez jakiś czas. Nawet nie wiem czy usłyszała. Teraz moim największym zmartwieniem było trzymać Blair jak najdalej od 'starego' mnie.


***Oczami Blair**
                Chłopak po 2 minutach znowu zjawił się na werandzie. Czułam,że nie ma ochoty się ze mną spotkać,ale jednak coś pchało mnie do tego, abym była natarczywa. Chyba dobrze zrobiła słuchając tego 'czegoś', bo Jack zgodził się ze mną wyjść. Jednak zdawał się być czymś bardzo zdenerwowanym. Później go o to zapytam. Teraz postaram się rozkoszować bliskością jego ciała. Pozostałe 5 dni muszę wykorzystać jak tylko się da. Oczywiście z Jack'iem... 
-Martwisz się czymś?-postanowiłam rozpocząć rozmowę. Nie potrafiłam dłużej znieść ciszy,która trwała już od kilku minut.
-Co? Nie,nie...A dlaczego myślisz,że się martwię?-chłopak był zdezorientowany.
-Wyglądasz inaczej. Wczoraj byłeś taki uśmiechnięty,wesoły i w ogóle...A dzisiaj jesteś taki... zestersowany ...
-Wydaje Ci się..... To gdzie idziemy.?
Uśmiechnęłam się. Chyba wiedziałam,gdzie chcę go zabrać.-Zobaczysz...
-Och czyżbyś miała jakiś plan...-chłopak znacząco poruszył brwiami
-Ja? Ależ oczywiście,że nie...Wiesz jakoś nie wyglądasz na chorego.
-Może ty masz na mnie działanie uzdrawiające huh?
-Mówisz..?-oboje nie przestawaliśmy się śmiać.


***Oczami Jack'a***

            Z Blair gadało mi się tak jak kiedyś. Jakbyśmy nigdy nie przestali się widywać. Chyba tęskniłem za nią bardziej niż przypuszczałem.
-Ta dam.! -wskazała dłonią łąkę.-rozkoszuj się pięknymi widokami - Dziewczyna cały czas się śmiała.
- A więc to jest to sekretne miejsce?
-Chyba tak. Wiesz...Z tym miejscem są związane najlepsze momenty mojego życia.
-Moje też...- Moje usta same wydały dźwięki. Tylko po co?! Czułem,że się rumienię. Przez dwa głupie słowa mogę się zdradzić przed Blair,a to ostatnie czego chcę...
-Byłeś już tutaj kiedyś? To małe miasteczko...W takim razie musiałabym Cię pamiętać...-dziewczyna była strasznie zaskoczona. Czułem,że w myślach stara się mnie sobie przypomnieć. Boże, żeby tylko sobie NIE  przypomniała! Teraz już chyba nic przed nią nie ukryję...


***Oczami Blair***
            Jak to on też ma z tym miejscem wspomnienia.?! Przecież to nie możliwe ! Pamiętałabym go ! Corbridge to małe miasteczko. Kim do cholery jest ten chłopak?!

_________________________________________________________________________________

Taki nudny rozdział,ale postaram się w 
następnym napisać coś ciekawszego . : )  
Piszę z punktu widzenia dwóch bohaterów, 
bo tak mi jakoś łatwiej .; 3 

-Alex ; ) 

3 komentarze:

  1. Genialny rozdział <3 No no,ciekawe czy się wyda ta straszna tajemnica... Heh, czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe co będzie z tą tajemnicą :D zapraszam do mnie http://stoptheclockandenjoy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. No niech no ona juz sie domysli no ! :D Wesolych i do nastepnego ! :) xx

    OdpowiedzUsuń