niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 9. First or a second meet?

                   Siedziałam z nim na kanapie i gadałam. Świetnie się rozumieliśmy. Z tego co wynikało z naszej rozmowy chłopak był w moim wieku. Jego rodzice rozwiedli się,a on przyjechał tutaj z mamą i ojczymem. Szkoda,że dopiero teraz się tutaj przeprowadzili. No,ale cóż Londyn jest dużo większy niż nasze Corbridge, no i oddalone o wiele wiele kilometrów. Na pewno znajdzie się ktoś, z kim znajdę wspólny język.
                   Chłopak pogratulował mi dostania się do jednego z lepszych college'y w Londynie. Zaciekawiło go to czemu się przeprowadzam.
-To z powodu mojej przeszłości...chcę od niej odejść jak najdalej. W połowie już to zrobiłam. Teraz wystarczy się tylko przeprowadzić. Wiem,że nigdy nie zapomnę, no ale w końcu wspomnienia musza wyblaknąć prawda. ?
-Czy to chodzi o tego chłopaka ? -mówiąc to wskazał placem na zdjęcie- moje i Joe.
-Nie. Z tym chłopakiem łączą mnie tylko wspomnienia. Kiedyś były silne i pomagały mi w trudnych sytuacjach,ale później stały się zwykłymi wspomnieniami. Kiedy myślę o nim cieszę się,że mogę powiedzieć,że mam przyjaciela...ale z drugiej strony...przecież to dla mnie zupełnie obcy chłopak. Znałam go zaledwie trzy lata. Nie widziałam od 9. Nasza 'przyjaźń' spadła do poziomu znajomych. Chociaż szczerze wątpię,żeby on mnie w ogóle pamiętał.  No niestety nie potrafię się zaprzyjaźniać z właściwymi osobami. Wpadłam w kłopoty, które przerodziły się w koszmar,przez ten wy--  -urwałam słowa. Chyba wszystko poszło za daleko. Znam go od kilku godzin. Nie powinnam mu się zwierzać..
-Rozumiem,że to dla ciebie trudny temat. Nie musisz opowiadać jeżeli nie chcesz.- zaczął chłopak po kilku minutach niezręcznej ciszy. Nie miałam pojęcia co mu odpowiedzieć.-Wiesz..chyba powinienem się już zbierać. Zasiedziałem się trochę.-spojrzałam na zegarek. Dochodziła 20. Te kilka godzin zleciało mi bardzo szybko.
Odprowadziłam chłopaka do drzwi.
-Zobaczymy się jutro?- nie chciałam wypowiadać tych słów. Same wypłynęły z moim ust.
-Jasne-chłopak posłał mi cudowny uśmiech. Mimowolnie także się uśmiechnęłam. Spojrzałam w jego oczy. Dopiero teraz go rozpoznałam. Jak mogłam tego wcześniej nie zauważyć ?!
-To ty...
-Słucham ?-był zaskoczony. Ale widziałam w jego oczach przebłysk nadziei, iskierkę szczęścia. Tylko..czemu?
-To byłeś ty prawda? Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś? Zachowałabym się zupełnie inaczej.
-Jakoś tak...nie było okazji,żeby Ci powiedzieć-chłopak nie przestawał się uśmiechać.
-W takim razie może chociaż zdradzisz mi jak masz na imię?
-Słucham?-w tamtym momencie widać było,jak całe szczęście z niego wypływa...po prostu ulotniło się i zmieszało z powietrzem. Czy pytanie o imię było,aż tak dziwne?
-Zapytałam jak masz na imię...Naprawdę chciałabym Ci podziękować za to co dla mnie zrobiłeś. No i miło byłoby znać Twoje imię.
Chłopak zamknął oczy. Zachowywał się tak jakby odganiał od siebie myśli i starał się znaleźć właściwe wytłumaczenie.
-Ghh..pamięć może być bardzo zawodna...
-Słucham?-zapytałam zdezorientowana. O czym on do cholery mówił?!
-Nic..tak tylko..do siebie gadałem- chłopak zmieszał się.- Mam na imię Jack. Miło było mi Cię poznać Blair- uśmiechnął się. Odwzajemniłam szczęśliwy wyraz twarzy.
-Zaraz...skąd znasz moje imię?-byłam na prawdę zaskoczona.
-Umm..usłyszałem jak kurier się do Ciebie zwrócił. - miałam dziwne przeczucie,że chłopak wymyślił to na poczekaniu.
-Skąd wiedziałeś?
-Mówię Cię,że usłyszałem- chłopak oblał się rumieńcem tuż pod oczami. Było to dziwne miejsce..raczej nikt się tam nie rumienił..ale miałam dziwne przeczucie,że już kiedyś widział podobny przypadek...
-Nie mówię o imieniu. Skąd wiedziałeś,że tam wiszę.
-W tedy właśnie przewoziłem samochodem część rzeczy do nowego domu. Jadąc zobaczyłem,jak ktoś wyskakuje za most,uciekając przed pijanym kierowcą. Zapatrzyłem się na tego 'kogoś' teraz wiem,że byłaś to ty. Pijany facet wjechał na mój pas i mieliśmy stłuczkę. Szybko zadzwoniłem po pogotowie, po czym podbiegłem do mostu. Akurat zwalniałaś uścisk. Złapałem Cię w ostatnim momencie.
-Później wszystko działo się tak szybko,że nawet nie za dobrze pamiętam jak dostałam się do domu. Nie zdążyłam CI podziękować.
-Nie miałem obrażeń,dlatego wezwałem pomoc i odholowali mój samochód razem ze mną do domu.
-W takim razie...dziękuję Ci. Uratowałeś moje życie.




                                                             ***Oczami  Jack'a***


                  Już na początku spotkania chciałem jej o tym powiedzieć. Powiedzieć jej o wszystkim. Byłem przygotowany na to,że nic nie pamięta. Ale jednak chyba głęboko w duszy miałem nadzieje,że gdy mnie zobaczy przypomni sobie. Kiedy miałem już jej powiedzieć ona zaczęła mówić o  swojej przeszłości. W tedy straciłem na to ochotę...zresztą i tak miała się przeprowadzić. I to już za tydzień. Kiedy udało mi się do niej wrócić ona wyjeżdża. Chyba nie jesteśmy sobie pisani. Ja za nią tęskniłem. Bardzo. Zresztą nadal tęsknię. Bo nie jest między nami tak,jak w tedy. Ona mnie nie zna. Nie ma pojęcia kim jestem. Nie pamięta mnie. Jakie to uczucie,kiedy kogoś kochasz od wielu lat, a ten ktoś traktuje Cie jak obcą osobę? Okropne. Moich uczuć nie da się opisać. Nikt nie ma pojęcia co teraz dzieje się z moim mózgiem,sercem,duszą...ona kiedyś wiedziała,ale teraz już nie.A może jednak jej o wszystkim powiedzieć.? Ale czy mi uwierzy? Szczerze wątpię. Znam całą jej przeszłość. Wiem co się w niej wydarzyło. A ona pamięta mnie tylko jako chłopaka,który złapał ją za rękę na moście...
               Kiedy rozmawialiśmy czułem się jak dawniej. Kiedy ją tylko zobaczyłem wiedziałem,że znów będę szczęśliwy. Z nią. Później dowiedziałem się,że wyjeżdża. To było dla mnie jak kubeł zimnej wody. Ale odległość nie miała dla mnie takie znaczenia jak kiedyś. Teraz mam samochód. Będę mógł ją odwiedzać. myślałem. Ale kiedy się przy mnie pohamowała...to było jak nóż w serce. Bała się przede mną otworzyć. No ale właściwie to czemu ja się jej dziwię.? Zna mnie od kilku godzin. A przynajmniej tak jej się wydaje....
             Cieszyła się,że może zacząć życie od początku..chyba najlepiej będzie kiedy się wycofam i dam jej spokój.



_________________________________________________________________________________

Tym razem takii krótki. Pojawia się nowa postać. Postanowiłam,że powiążę z nią więcej wątków niż planowałam. Mam nadzieje,że się podoba. : )
-Alex.; )

2 komentarze:

  1. Super ;pp .

    Zapraszam do siebie na nowy rozdział http://my--story-of-love.blogspot.com/ ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, nie, nie ! Ja wiem, ze to Joe, a nie Jack ! Jak spytala sie go o imie i on sie speszyl to sie domyslalam :D Ehh, niech no ze on jej powie, albo ktos inny, ale niech sie dowie ! :D Neeext ! xx

    OdpowiedzUsuń