Po powrocie ze szkoły klapnęłam na łóżko. Z jednej strony byłam pełna energii,ale z drugiej czułam się fatalnie. Zupełnie nie wiedziałam czemu. Część mnie potrzebowała czegoś...i to bardzo mocno. Z moich przemyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. Szybko podniosłam się i podeszłam do stolika. Spojrzałam na wyświetlacz " Claire calls..." , właściwie to kogo ja się spodziewałam.?
-Tak?
-Blaire? Hey...przebierz się szybko. U Mike'a jest impreza. Wysłał już kogoś po Ciebie,zaraz będzie pod Twoim domem i przywiezie Cię. Pośpiesz się.-słyszałam głośną muzykę i Claire, która starała się przekrzyczeć resztę imprezowiczów.
-Jakoś nie jestem w nastroju na imprezę...
-Co mówisz? Blaire nie słyszę Cię. Jak przyjedziesz to pogadamy. Teraz kończę. Paa.
Nie żegnając się nacisnęłam czerwoną słuchawkę. Nie mam dziś ochoty na żadne party. Kiedy przyjedzie znajomy Mike'a po prostu powiem mu żeby wrócił na imprezę beze mnie. Usłyszałam dźwięk silnika. Wyjrzałam przez okno. Nie mogłam w to uwierzyć. Samochód Joe'go! OD razu się rozchmurzyłam. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi frontowe. Chłopak stał na ganku. Mój entuzjazm znikł równie szybko jak się pojawił... Nie był to Joe,a jedynie znajomy Mike...
-He-ey-powiedział zdezorientowany.
-Cześć-Odpowiedziałam oschle. Nie miałam ochoty na pogaduszki z nieznajomym. Byłam cholernie zła. Częściowo na siebie, częściowo na Joe'go. Najpierw zrobił mi nadzieje,powiedział,że nasza przyjaźń nie ucierpiała,że da się ją odbudować, a teraz co?! Głupiego sms'a nie jest w stanie wysłać?! A ja głupia wierzyłam...
-Blaire...wow! To Dla mnie duże zaskoczenie,że się widzimy.-chłopak zarumieniał się. Zupełnie nie kojarzyłam typa,dlatego wnioskowałam,że gadałam z nich na tamtej imprezie. Fajnie byłoby wiedzieć o czym rozmawialiśmy...Teraz to ja się zarumieniałam.-Ja jestem
-Tak,tak wiem kim jesteś.
-Naprawdę? Wow tyle wypiłaś...Musisz mieć świetna pamięć!
-Tsa...Mike Cię przysłał? Powiedz mu,że źle się dzisiaj czuję i odpuszczam sobie imprezę.
-O nie! Nie ma mowy! Miałem dostarczyć Blaire i tak też zrobię. Poza tym wcale nie wyglądasz na chorą...
-Może i nie wyglądam,ale czuję,że siedzi we mnie jakiś mały ludzik i rozrywa mi serce na strzępy. Uwierz mi,nie mam ochoty patrzeć na świetnie zabawiających się ludzi,dlatego proszę, odpuść.
-Och czyżby to z mojego powodu serce Cię tak bolało? -poruszał znacząco brwiami. Mimo,że wcale nie było mi do śmiechu,moje wargi mimowolnie uniosły się ku górze.-Oo widzisz tak się składa,że ja też nie jestem w najlepszym nastroju. Posmucimy się razem. W razie czego widzę,że potrafię Cię rozśmieszyć.
-Jednak muszę odmówić.
-Jedyne co musisz zrobić to iść na górę i się przebrać...No chyba,że...potrzebujesz pomocy...ja oczywiście nie odmówię...
-Co?! Nie! Zaczekaj tu chwilę. Ja pójdę i SAMA szybko się przebiorę. Potrafię to jeszcze zrobić.
-Noo opierając się na wydarzeniach z tamtej imprezy stwierdziłbym inaczej....-powiedział półgłosem,a ja poczułam,że się czerwienię.
-Słuchaj nie wiem co się wtedy działo...
-No wcale się nie dziwię...
-Okey,okey...było,minęło. Zapomnijmy.
-Dlaczego? Było bardzo fajnie..
-Jeszcze jedno wspomnienie tamtej nocy,a nigdzie nie jadę!
-Dobrze,już jestem cicho.
Skierowałam się na górę, prosto do siebie. Przeprałam się w shorty, czarną bluzkę z cekinami i niebieskie Vans'y. Pośpiesznie nałożyłam makijaż i rozczesałam włosy. Już 5 minut później siedziałam z chłopakiem w samochodzie. Droga do domu Mike okazała się dość długa,ale na szczęście nie brakowało nam tematów do rozmowy. Kiedy wkroczyliśmy na imprezę,toczyła się jakaś bójka. Chłopak poszedł rozdzielić dwoje bijących się ze sobą kolesi,a ja udałam się na poszukiwania Claire.
-Hey,jak się bawisz?-usłyszałam za sobą znajomy głos.
-Przyjaciółka kazała mi tu przyjechać,a teraz bajeruje z chłopakami podczas gdy ja się potwornie nudzę.
-W takim razie ponudzimy się razem.-posłał mi uśmiech.
- Słuchaj nie musisz się aż tak dla mnie poświęcać....Wystarczy,że mnie tutaj przywiozłeś...serio.
-Okey...W takim razie nudzenie się odkładamy na potem. Chodź, pokaże Ci coś.- nie zdążyłam nic odpowiedzieć gdyż chłopak pociągnął mnie za rękę i wyprowadził tylnymi drzwiami. Kilkanaście metrów za domem Mike'a znajdowało się ogromnie jezioro. W ciszy szliśmy brzegiem wody. Czułam się zestresowana,a za razem szczęśliwa. Po kilku minutach drogę zagrodziły nam trzciny. Chłopak odgarniał rośliny ręką,część przydeptywał nogą. Podążyłam jego śladem. W końcu doszliśmy do miejsca,które chciał mi pokazać. Było tam ślicznie. Gwiazdy i księżyc odbijały się w czystej tafli jeziora. Na brzegu rosła ogromna wierzba. Jedna z jej gałęzi była parę metrów nad jeziorem. Chłopak poinstruował mnie i już po chwili siedzieliśmy na drzewie. Nasze nogi były tylko kilka centymetrów nad wodą. Po dłużej ciszy mój towarzysz zaczął rozmowę. Czułam się z nim cudownie, tak jakbyśmy się już od dawna znali. Był on pierwszą osobą,z która czułam się tak wspaniale,jak z Joe...Czy ten chłopak może zastąpić mojego przyjaciela ? Czy wypełni ta pustkę w moim sercu, która tak mi doskwiera? To mnie naprawdę boli. Ja i Joe...Kiedyś byliśmy ze sobą tak blisko...teraz jesteśmy obcymi sobie ludźmi. Ale trudno. Może tak własnie miało być? Nie mam złudzeń,że to powróci,nie czuję nienawiści,nie mam pretensji...Nie, nie w tym momencie. Teraz cieszę się z chwil,które tak bardzo mi się podobają,zapierają dech w piersiach...chwilach z tym chłopakiem.
-Hey co jest?
-Słucham?
-No własnie nie słuchasz.... Widzę,że coś się dzieje. Dzisiaj mówiłaś,że boli Cię serce. To tylko przenośnia czy naprawdę masz problemy?
-Zależy czy chodzi Ci o serce,czy tylko o mięsień sercowy. Z nim jest wszystko w porządku,ale serce...ono naprawdę boli.
-Możesz mi się wyżalić. No dalej. Może znajdziemy na to jakieś lekarstwo.
-Szczerze wątpię.-nastąpiła długa, niezręczna cisza. Nie mogłam jej znieść. Poza tym opowiedzenie komuś o wypadku pomogło,może teraz wyżalenie się też pomoże?-Chodzi tu o przyjaciela.-zaczęłam.- W dzieciństwie miałam tylko jego. Kochaliśmy się bardzo mocno. Nasza więź wydawała się być nieprzerywalna. Jednak później on wyjechał. Tęskniłam za nim. Cholernie. Nie mogłam się odnaleźć w tym świecie. Niedawno znowu wrócił. Te coś,czym wypełniłam pustkę w sercu po tym chłopaku gdzieś odpłynęło i znowu miałam jego. Powiedział...obiecał,że nasza przyjaźń przetrwa,że się nie rozpadnie. Ale jednak raz przerwana więź nie jest już tak silna. A ja głupia zrobiłam sobie ogromne nadzieje. Dzięki Joe'mu mój świat jest o wile bardziej kolorowy. Ale tylko po moim wyjeździe do Londynu...znowu straciliśmy kontakt. I znowu musi minąć kilka lat,aby moje serce pozbierało sie po kolejnej utracie najważniejszej osoby... Naprawdę za nim tęsknię. Wmawiam sobie,że nie jest mi on potrzebny do pełni szczęścia...ale jednak jest...
-Nikt nie powiedział,że życie będzie łatwe i kolorowe. Miałaś po prostu niefart co do znalezienia przyjaciela...
-Niefart? Człowieku moje życie to seria niefortunnych zdarzeń!
-Uwierz,że nie tylko twój świat stracił kolory. Moja reputacja w szkole jest zupełnie zepsuta,przez jedną dziewczynę...ale to tylko jedno z moich problemów. A za tym chłopakiem nie powinnaś tęsknić. Musisz się przyzwyczaić,że to za czym tęsknisz nigdy nie wróci. Życie jest niesprawiedliwe. Niektórym daje wszystko...innym wszystko zabiera. Robi nam na przekór.....Ale nie można się załamywać. Trzeba prowadzić tę cholernie ciężka i męczącą grę. Najgorsze rzeczy jakie można zrobić to mieć wszystko w dupie,nie przejmować się i popełnić samobójstwo. Przez to człowiek pokazuje jak jest słaby,poddaje się. Pozwala,aby to cholerne życie wygrało.
Wiesz może to wyda Ci się dziwne,ale przy Tobie mój świat znowu nabiera kolorów.
-Nie,nie wydaje mi się to dziwne. W moim przypadku jest dokładnie tak samo...-wpatrywałam się w jego oczy. Miał je naprawdę śliczne. Nasze twarze coraz bardziej zbliżały się do siebie. Poczułam jego oddech,a później smak jego ust. Niestety te piękne chwile nie trwały zbyt długo. Usłyszeliśmy wołanie, przestraszyliśmy się i wpadliśmy do wody.
Chłopak pomógł mi wyjść na brzeg.
-Boże Blaire!-podbiegła do mnie Claire. W jej głosie wyczułam strach. Dziewczyna mocno mnie uścisnęła.
-Claire,wszystko jest ok. No już, wyluzuj.
-Jak mam wyluzować?! Przyjeżdżasz na imprezę potem znikasz bez słowa!
-Zabawiałaś się z jakimiś chłopakami nie chciałam Ci przerywać...
-No widzę,że ty także nie traciłaś czasu- powiedziała z pogardą i spojrzała na towarzyszącego mi chłopaka. Przestraszyła się. Bardzo mocno.
-Przecież mówiłam Ci,żebyś się z nim nie zadawała!- wykrzyknęła.
-O co Ci chodzi!?-nie ukrywam. Byłam na nią już rozzłoszczona.
-O Lucas'a.!
-Co takiego?-moja złość minęła. Z przerażeniem spojrzałam na chłopaka. Nie kojarzyłam go z imprezy, bo byłam zbyt pijana. Za to on wiedział kim jestem...Nie mogłam w to uwierzyć. Najpierw mnie wykorzystał,a teraz ze mną gada,całuje mnie,udaje niewinnego....Szczęście...Moje pieprzone szczęście!
__________________________________________________________________________________________________
Dość dawno nie było,w szkole dużo nauki .; / No ale teraz mam
trochę wolnego,dlatego też napiszę
więcej,żeby dodawać w miarę regularnie. : ) To chyba tyle,
co do posta. Miłego czytania . : )
No i oczywiście trzymamy kciuki za
3-ecio gimnazjalistów.
Powodzenia.! : **
+ Dziękuję za ponad 700 wyświetleń.! Nigdy nie myślałam,że
tyle osób będzie czytało . :** To dla mnie dużo
znaczy,naprawdę dziękuję. :**
-Alex :3
Wrrrr dziewczyno ale się wciągnęłam. czytam i czytam i czytam ! xd nie mogę się oderwać. Mam nadzieje ze nie będziesz mi kazać długo czekac na kolejną czesc! BOSKIE jednym słowem!
OdpowiedzUsuńu mnie pojawiła sie 15 czesc opowiadania!
http://69-imagination.blogspot.com/
Przeczytałam wszystkie rozdziały. To opowiadanie jest świetne ! :D Czekam z niecierpliwością na następny <3 -Sylwia
OdpowiedzUsuńJakby Ci się kiedyś nudziło to zapraszam do nas :
http://music1dismydrug.blogspot.com
Boski,świetny i genialny <3 Ja już chcę następny <3
OdpowiedzUsuńSą nowe newsy o Harrym^^ ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :)
http://cudnichlopcy.blogspot.com/
Hejka! ^^
OdpowiedzUsuńMam nowe newsiki o Zaynie;)
Tak jak Ci się podoba :)
Zapraszam do mnie ;) <3
Spoko:)
OdpowiedzUsuń^^Zapraszam ponownie jak coś się nowego pojawi:)