***Oczami Louis'a***
Była już 9'00,zatem mój sen nie był zbyt twardy. Obudziło mnie trząsanie materacem. Odwróciłem się w stronę Blair i lekko nią potrząsnąłem.
-Blair ... Blair wstawaj.-zacząłem szeptem,lecz dziewczyna nie reagowała.Spróbowałem jeszcze raz, tyle,że głośniej.- Blair wstawaj. Wiem,że po wczorajszym może być ciężko, no ale proszę Cię, jest już 9'00.!-nadal nic. Wystraszyłem się. Coś podpowiadało mi,że jest źle. Chociaż po ostatnim nie powinienem się chyba słucham mojej intuicji ... Jednak podniosłem się z łóżka,chwyciłem telefon i wybrałem numer pogotowia. Później wszystko toczyło się bardzo szybko. Przyjazd karetki,reanimacja mojej nowej dziewczyny,światła 'erki',szpital ...
***Oczami Blair***
Kiedy w końcu udało mi się ocknąć poczułam ulgę. Jednak moje powieki nadal były zbyt ciężkie,abym mogła je unieść. Przed oczami nadal miałam ciemność,ale podświadomość wróciła. Bałam się. W mojej pamięci pozostały obrazy tego, co widziałam jeszcze przed chwilą. Po omdleniu,czy cokolwiek to było ...
"-Blair .... Co ty tutaj robisz ?-usłyszałam głos kobiety i przestraszona odwróciłam się. Podłoże było białe,cała reszta niebieska. Wokół mnie nie było niczego. Dosłownie. Pustka. Jedynie ja i ta kobieta.
-Słucham.?-Odpowiedziałam zaskoczona.-Skąd zna pani moje imię?- byłam coraz bardziej wystraszona.
-Nie powinno Cię tutaj być!-wypowiedziała z rozpaczą.Nie podobało mi się to. Całkowicie inny surrealistyczny świat, w którym się znalazłam przerażał mnie. Zdezorientowana wpatrywałam się w wysoką szatynkę, o długich,pięknych włosach i błękitnych oczach.-Co Ci się stało?-zadała ponowne pytanie. Nie mogłam oderwać wzroku od jej oczu. Były dokładnie takie same jak moje ...
-Ja ... Nie wiem ... chyba zemdlałam...-nie wiem dlaczego jej odpowiedziałam. Po prostu ten jej zatroskany wyraz twarzy ...
-Nie ... - odpowiedziała szeptem. Albo mi się tylko wydawało, albo ta kobieta była bardziej przerażona niż ja.-Nie , to po prostu nie możliwe. Ty nie ... od tego przecież ...
-Co jest niemożliwe?.-spytałam lekko poirytowana. Niebieskooka mówiła bardzo niezrozumiale.
-Blair ... Ty nie zemdlałaś. Może Ci się to wydać dziwne,ale ... Ciebie już nie ma. Spuściłam Cię z oka tylko na moment, kiedy spałaś,a ty ... przecież obiecałam sobie,że będę Cię pilnować. Że zapewnię Ci jak najlepsze życie. Tylko to mogę Ci dać ...
-O czym pani mówi?- kobieta spojrzała na mnie zdziwiona.
-Nie powiedzieli Ci? Przecież prosiłam ... Mogę obserwować tylko wybrane osoby, nie wszystkich,ale sądziłam... sądziłam,że wiesz....
-Nic z tego nie rozumiem. I nie mam pojęcia kim pani jest.
-Pani ... - brunetka powtarzała sobie te słowo- Blair ... to na pewno będzie dla Ciebie szokujące, ale i tak wszystko jest już za Tobą.-byłam przerażona. Serio. Jak nigdy wcześniej. To co się tam działo, wywierało gorszy stres niż ujrzenie wszystkich trzech ukochanych w jednym pokoju.- Nie wiem od czego zacząć,ale mamy przecież całą wieczność ..."
I w tym momencie powróciłam do siebie. Odzyskałam wszystko co posiadałam wcześniej-poza wzrokiem. Nie wiem czy czerń można liczyć jako ... mniejsza o to. Cieszę się,że jestem już u siebie. W swoim ciele.
Nie wiem co prawda gdzie dokładnie się znajduję-nic nie wiedzę. Czuję pod sobą niewygodne łóżko,jestem czymś przykryta. Lou trzyma mnie za rękę. Jestem pewna,że to on. Odkąd się przebudziłam słyszę jak do mnie mówi,szlocha.
Nagle usłyszałam, jak ktoś wchodzi do pomieszczenia. Po chwili przekonałam się,że to Luke.
-Co jej jest?-zapytał.
-Po co tu przyszedłeś? Ona Cię nienawidzi.! -Lou nie owijał niczego w bawełnę.
-O co Ci chodzi?!
-O co mi chodzi. Wczoraj lizałeś się z jakaś panną. Blair wszystko widziała. Chodziła cała przemoknięta i przemarznięta po dworze,a ty się jeszcze pytasz o co chodzi?!-nastąpiła chwila ciszy.
-Poczekam,aż się obudzi. Chciałbym z nią porozmawiać.- odrzekł Luke.
-Wyjdź stąd.- zażądał Lou.
-Nie będziesz mi rozkazywał!-Luke uniósł głos. Poczułam,że Lou wstaje i już miał puszczać moją rękę,kiedy zacisnęłam ja tak mocno,jak tylko potrafiłam.
-Blair. Blair kochanie słyszysz mnie?-usłyszałam głos Lou. Zebrałam siły i wypowiedziałam ;-Tak.
Louis zaczął się do mnie przytulać.
-Kochanie?-prawie wykrzyczał Luke.-Nawet nie dowiedziałem się,że już ze sobą nie chodzimy,a ty już masz innego ?! -czułam jak łzy zbierają się pod powiekami,a potem płynął po policzkach. W końcu mogłam otworzyć oczy. Po kilkunastu sekundach przyzwyczaiłam się do światła, po czy spojrzałam na Luke'a. Wyglądał na skruszonego,a za razem rozzłoszczonego.
-A myślisz,że ja jak się czułam co.?! Zobaczyłam swojego chłopaka liżącego się z inną dziewczyna i to w szkole!
-Blaire przepraszam Cię! Po prostu ostatnimi czasy jakoś to 'coś' między nami trochę przygasło. Pojawiła się ona,nawet nie wiem,kiedy to się zaczęło. Myślałem,że nie uda się już uratować 'nas'
-Nawet nie próbowałeś tego ratować!
-Próbowałem,ale kiedy się spotykaliśmy,brakowało nam tematów,nie byliśmy zbytnio sobą zainteresowani ... tylko mi nie mów,że nie zauważyłaś....-zaczęłam się zastanawiać nad sensem jego słów. Czy naprawdę było,aż tak źle ?
-Całowałem się z tą dziewczyną,okey ... ale kiedy usłyszałem,że jesteś w szpitalu ... nie możesz się wybudzić ... to było dla mnie jak koniec świata. Miałem dzisiaj lecieć na święta do rodziny w stanach,ale zostałem. Przybiegłem do Ciebie jak najszybciej.
-W takim razie przykro mi,że opuszczą Cie święta z rodziną.
-A mi nie jest przykro. Tylko ty się liczysz. Wiem to.-patrzyłam to na Lou, to na Luke'a.
-Przepraszam Luke,ale ty już miałeś swoja szansę i zmarnowałeś ją.
-Blaire błagam Cię! Nie zostawiaj mnie! Proszę. Daj mi ostatnia szansę. To się już nigdy nie powtórzy. Obiecuję ...-pokiwałam przecząco głową. Nie mogłam z siebie wykrztusić ani słowa. Łzy wciąż mi leciały po policzkach.-Przykro mi Lucas,ale to koniec naszego związku. Teraz możemy być już tylko przyjaciółmi.-Zobaczyłam łzy w oczach Luke'a. Pierwszy raz i to spowodowane przeze mnie ... Ale to co mi zrobił zbyt mocno zabolało ... Chłopak wyszedł z sali szpitalnej. Zostałam tylko ja i Lou.Przytulił mnie,podczas gdy ja nie przestawałam płakać.
-Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.-mówił.-Kiedyś w końcu musi być dobrze.
-Co się wczoraj wydarzyło?-zapytałam,kiedy w końcu oderwałam się od chłopaka.
-Byłaś przybita po tym incydencie z Lucas'em.Otworzyłem wino. Tylko jedno. Nie wiedziałem,że alkohol tak na Ciebie zadziała. Stałaś się bardzo wybuchowa. Śmiałaś się, krzyczałaś,wygłupiałaś, miałaś wszystko gdzieś,a już po chwili płakałaś. Bałem się,że zrobisz sobie coś głupiego,dlatego podałem Ci trochę więcej trunku,aż zrobiłaś się senna. Ja nie piłem dlatego odwiozłem Cię do Twojego domu. Twoi rodzice jeszcze nie spali,wpuścili mnie. Powiedziałem im,że się u mnie zasiedziałaś,a potem niespodziewanie w samochodzie zasnęłaś. Na szczęście uwierzyli. Położyłem Cię na łóżku,sam byłem tez zmęczony,dlatego klapnąłem obok Ciebie. Rano nie mogłem Cie obudzić,więc zadzwoniłem po pogotowie. Resztę już nasz.
-Dziękuję.-wyszeptałam i ponownie przytuliłam Lou.
________________________________________________________
-Kochanie?-prawie wykrzyczał Luke.-Nawet nie dowiedziałem się,że już ze sobą nie chodzimy,a ty już masz innego ?! -czułam jak łzy zbierają się pod powiekami,a potem płynął po policzkach. W końcu mogłam otworzyć oczy. Po kilkunastu sekundach przyzwyczaiłam się do światła, po czy spojrzałam na Luke'a. Wyglądał na skruszonego,a za razem rozzłoszczonego.
-A myślisz,że ja jak się czułam co.?! Zobaczyłam swojego chłopaka liżącego się z inną dziewczyna i to w szkole!
-Blaire przepraszam Cię! Po prostu ostatnimi czasy jakoś to 'coś' między nami trochę przygasło. Pojawiła się ona,nawet nie wiem,kiedy to się zaczęło. Myślałem,że nie uda się już uratować 'nas'
-Nawet nie próbowałeś tego ratować!
-Próbowałem,ale kiedy się spotykaliśmy,brakowało nam tematów,nie byliśmy zbytnio sobą zainteresowani ... tylko mi nie mów,że nie zauważyłaś....-zaczęłam się zastanawiać nad sensem jego słów. Czy naprawdę było,aż tak źle ?
-Całowałem się z tą dziewczyną,okey ... ale kiedy usłyszałem,że jesteś w szpitalu ... nie możesz się wybudzić ... to było dla mnie jak koniec świata. Miałem dzisiaj lecieć na święta do rodziny w stanach,ale zostałem. Przybiegłem do Ciebie jak najszybciej.
-W takim razie przykro mi,że opuszczą Cie święta z rodziną.
-A mi nie jest przykro. Tylko ty się liczysz. Wiem to.-patrzyłam to na Lou, to na Luke'a.
-Przepraszam Luke,ale ty już miałeś swoja szansę i zmarnowałeś ją.
-Blaire błagam Cię! Nie zostawiaj mnie! Proszę. Daj mi ostatnia szansę. To się już nigdy nie powtórzy. Obiecuję ...-pokiwałam przecząco głową. Nie mogłam z siebie wykrztusić ani słowa. Łzy wciąż mi leciały po policzkach.-Przykro mi Lucas,ale to koniec naszego związku. Teraz możemy być już tylko przyjaciółmi.-Zobaczyłam łzy w oczach Luke'a. Pierwszy raz i to spowodowane przeze mnie ... Ale to co mi zrobił zbyt mocno zabolało ... Chłopak wyszedł z sali szpitalnej. Zostałam tylko ja i Lou.Przytulił mnie,podczas gdy ja nie przestawałam płakać.
-Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.-mówił.-Kiedyś w końcu musi być dobrze.
-Co się wczoraj wydarzyło?-zapytałam,kiedy w końcu oderwałam się od chłopaka.
-Byłaś przybita po tym incydencie z Lucas'em.Otworzyłem wino. Tylko jedno. Nie wiedziałem,że alkohol tak na Ciebie zadziała. Stałaś się bardzo wybuchowa. Śmiałaś się, krzyczałaś,wygłupiałaś, miałaś wszystko gdzieś,a już po chwili płakałaś. Bałem się,że zrobisz sobie coś głupiego,dlatego podałem Ci trochę więcej trunku,aż zrobiłaś się senna. Ja nie piłem dlatego odwiozłem Cię do Twojego domu. Twoi rodzice jeszcze nie spali,wpuścili mnie. Powiedziałem im,że się u mnie zasiedziałaś,a potem niespodziewanie w samochodzie zasnęłaś. Na szczęście uwierzyli. Położyłem Cię na łóżku,sam byłem tez zmęczony,dlatego klapnąłem obok Ciebie. Rano nie mogłem Cie obudzić,więc zadzwoniłem po pogotowie. Resztę już nasz.
-Dziękuję.-wyszeptałam i ponownie przytuliłam Lou.
________________________________________________________
Yaay udało mi się dzisiaj skończyć. :D
To pierwszy rozdział, z którego jestem
serio zadowolona. :D
Mam nadzieję,że się podoba. :*
Jutro sprawdzian z fizyki O.o Trzymajcie kciuki.!: D
Nie wiem,kiedy pojawi się następny, postaram
się jak najwcześniej .:*
No to miłego czytania .:* Do następnego ^^
-Ola. ;3