niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 21. What's going on here?!

                 Już na następny dzień zostałam wypisana ze szpitala. Powód był jeden-zatrucie spowodowane alkoholem. Rodzice niestety dowiedzieli się o tym. Byli wkurzeni. Ale kiedy powiedziałam mamie co było powodem picia, to chyba trochę jej przeszło. Rano Lou przyjechał po mnie,pomógł się spakować i odwiózł do domu. Zapraszałam go na Święta do siebie, ale on miał już plany. Razem ze starymi znajomymi z domu dziecka  postanowili urządzić wspólne Święta. Tak więc nie uda mi się przedstawić rodzicom mojego nowego chłopaka.
Luke zrezygnował dla mnie ze wspólnych Świąt z rodziną. Owszem to co zrobił strasznie zabolało,ale nie mogłam go zostawić na lodzie i to w Boże Narodzenie... Tak więc Święta spędzę ze swoim byłym.
                 Lou wysadził mnie przed domem. Zapraszałam go na gorącą czekoladę,ale spieszył się.
Kiedy weszłam do środka rodzice zaczynali ubierać choinkę. Zapach wydzielany przez drzewko ... dopiero dzięki niemu poczułam Święta. Pomogłam rodzicom, po czym poszłam do swojego pokoju ogarnąć się. Gdy byłam już gotowa zaczęłam dekorować stół świąteczny. Nie dane mi było dokończyć,gdyż usłyszałam dzwonek. Otworzyłam drzwi i wpuściłam Luke'a do środka. W ręku trzymał małe pudełeczko.
-To dla Ciebie.-powiedział i podał prezent.
-Nie trzeba było.-powiedziałam,a w odpowiedzi dostałam tylko uśmiech chłopaka.
Razem przygotowaliśmy świąteczny stół. Później była kolacja, swoją droga minęła bardzo sztywno. Dobrze,że na święta rodzice zaprosili też wujka i ciocię, ponieważ ja i Luke mogliśmy spokojnie pójść na górę.
-No to ... ja już chyba będę się zbierał.-powiedział chłopak zaraz po wejściu do mojego pokoju.
-Chciałam,żebyś spędził ze mną Święta,a nie tylko zjadł kolacje.-Luke zastanawiał się przez jakiś czas, po czym usiał na fotelu koło mnie. Wstałam i wyjęłam z szafki prezent dla chłopaka.-Kupiłam to jeszcze przed ...
-Dziękuję.-uśmiechnął się. obydwoje odwróciliśmy się w stronę drzwi,które otworzyłam moja mama.
-Tata wpadł na świetny pomysł.-powiedziała.-Dawno nie oglądaliśmy zdjęć. Myślę,że chyba nadszedł już czas.
-Nie mamo tylko nie to 
-No chodź będzie fajnie. Luke zobaczy jaka byłaś słodka kiedy byłaś mała.
-Z pewnością-powiedziała chłopak co trochę mnie skrępowało.
               Rodzice robili mnóstwo zdjęć kiedy byłam mała,dlatego mieliśmy co oglądać. Cały czas śmieliśmy się. Nawet ja mimo,że powinnam być zła. Niektóre zdjęcia nie powinny nigdy ujrzeć światła dziennego.
-Mamo . . . 
-Tak ?
-Dlaczego nie ma żadnych zdjęć zaraz po moim urodzeniu. Najwcześniejsze są kiedy miałam-odwróciłam zdjęcie do tyłu i przeczytałam datę- osiem miesięcy.-Mama skrępowała się . Nie mam pojęcia czemu,ale wydawało mi się,że pierwszy raz rodzice nie wiedzą jak odpowiedzieć na moje pytanie.
-Wiesz ... zbyt późno zakupiliśmy aparat fotograficzny.-doczekałam się odpowiedzi od taty. Była banalna. kłamał. Wiem to,ponieważ rodzice maja wspólne zdjęcia nawet kilka lat przed moim urodzeniem .Wzrokiem spojrzałam na jedno z takich zdjęć. Mama chyba to zauważyła,gdyż czym prędzej wkładała zdjęcia do pudełka-Kto napije się gorącej czekolady ?-zapytała.
-Ja będę się już zbierał. Jest dość późno. Dziękuję za wspólna kolację. Było pysznie.
-Cieszę się,że Ci smakowało.-usłyszałam głos mamy,która była już w kuchni.
Wyszłam z Luke'iem na ganek.
-Dziękuję za te Święta. I prezent.- chłopak zaczął się do mnie przybliżać. Szybko odsunęłam się od niego.
-Nie ma za co. Jeszcze raz Życzę Wesołych Świąt.
-Nawzajem.-odszedł. Po chwili zatrzymał się i spojrzał na mnie.-Blair ... ja nie chciałem,żeby tak wyszło. Dopiero teraz zauważyłem jak bardzo Cię --
-Luke daruj sobie. Zraniłeś mnie . Bardzo mocno. Powiem szczerze,że tez tęsknię. 3 miesiące to nie mało. Ale teraz jestem z Lou. Zaakceptuj to. Proszę.-chłopak twierdząco poruszał głową i odszedł.

                -Blair wstawaj.-Obudziła mnie mama.-Zaraz jedziemy do wujka i cioci.
-Mamo .. załamujesz mnie. jest dopiero 9'00. Nie muszę iść do szkoły,a ty tak rano mnie budzisz.
-Za godzinę mamy być u nich, także pospiesz się.-powiedziała, po czym wyszła z pokoju,a ja cała przykryłam się kołdrą i kontynuowałam sen.
                Kiedy ponownie otworzyłam oczy była już 9'50. 'Mama mnie chyba zabije...' pomyślałam, założyłam cieplutkie kapcie na bose stopy i zeszłam na dół. Zatrzymałam się przed wejściem do kuchni,gdyż usłyszałam rozmowę rodziców. porozumiewali się szeptem, co było na serio dziwne, nigdy tak nie robili.
-Jesteś tego pewna?-usłyszałam głos taty.
-Tak. Ona w końcu się domyśli. Nie możemy tego ciągle ukrywać. Naprawdę ją kocham i chciałabym,żeby nigdy o tym nie wiedziała,ale ... za bardzo ja kocham,aby całe życie żyć w kłamstwie.
-Porozmawiamy dziś o tym z Chris'em i Eleanor. W końcu to oni doradzili nam w jego sprawie. Chyba powinni wiedzieć o naszych zamiarach. Poza tym będziemy ją musieli jakoś do tego przygotować...
O czym oni do cholery mówili ?!
-Nie pogniewacie się jak dzisiaj z Wami nie pojadę ?-wkroczyłam do kuchni.-Nie czuje się najlepiej. Ale nie bójcie się nie zostanę sama. Już zadzwoniłam po kolegę.-Oboje patrzyli na mnie z dezorientacja w oczach. Zgodzili się i wyszli z domu. Szybko chwyciłam za telefon."Słucham?" odezwał się głos w słuchawce. "Przyjeżdżaj szybko" powiedziałam. "Potrzebuję Cię." "Blair o co chodzi?" wyczułam w głosie Louis'a zdenerwowanie. "Czuję się dobrze,ale ... Po prostu przyjedź." powiedziałam po czym rozłączyłam się. Pół godziny później siedziałam z chłopakiem w salonie. Przeglądałam wszystkie szafki. Papiery,dokumenty,zdjęcia,przeróżne rzeczy. Coś musiało tutaj być. Coś o czym rozmawiali dzisiaj rano rodzice.
-Blair ...-powiedział Lou,a ja usłyszałam jak chłopak przełyka ślinę w zdenerwowaniu. Wystraszony patrzył na jakiś dokument. Przejęłam od niego papier i oniemiałam. Cały mój świat, w którym i tak rządził bałagan,całkowicie legł w gruzach.

_______________________________________________________________________________
Taki nijaki ten rozdział. Przepraszam,że 
taki nudny,ale pisany 
na szybko.
Dawno nie było,dlatego
chciałam dodać w weekend,ponieważ szkoła 
zabiera cały mój wolny czas w ciągu tygodnia.
A,że dopiero wróciłam z wesela,dokładniej z poprawin,to 
jestem przemęczona i śpiąca.
Mam nadzieję,że nie uśniecie
podczas czytania . ; )
+Dziękuję za takie miłe komentarze pod poprzednim postem .:*
Dzięki nim wiem,że ktoś to wgl czyta. : )
Pozdrawiam,
Ola .;3

8 komentarzy:

  1. super <3
    zapraszam do komentowania 27 rozdziału
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu kochaniutki co tam jest ? Adoptowana pewnie jest, nie ? : > tak myślałam ! jak będzie nowy, to musisz napisać : @ajemdirectioner
    + ZAPRASZAM DO SIEBIE :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski <3 Coś podejrzewam,że jest adoptowana... ;D Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Suuper <3 Świetny blog. Zaobserwowałam i skomentowałam ;)
    Licze na rewanżyk xD http://letmeloveyouzayn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze raz powiesz że głupi rozdział to cię dorwę ! ; D
    Cudowny jest. Pisz, pisz bo ciekawość zżera xd Też podejrzewam że ją adoptowali xD :D
    + zapraszam do mnie - http://one-direction-cute-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny blog . < 3
    Zapraszam również do mnie : niallerx3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jest nudny. Bardzo mi się podoba <3
    Odwiedź mnie, proszę http://wyobraznia1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny rozdział :P

    Pozdrawiam serdecznie : youknowiwilltakeyoutoanotherworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń