czwartek, 15 marca 2012

Rozdział 3. Operation SAVE MYSELF - initiated.

    Tydzień minął mi tak jak każdy od czasu wypadku. Nadeszła pora na kolejną wizytę u psychologa. Miałam mieszane uczucia. Z jednej strony byłam zła,że muszę chodzić tam, jakbym była jakąś wariatką, ale z drugiej. . . z drugiej strony cieszyłam się. Mam godzinę na to, aby opowiedzieć jej o tym wszystkim, co mnie boli. O każdym momencie z mojego życia,którego się boję, którym mnie prześladuje. Boję się,że to wróci, tak niespodziewanie jak się pojawiło. Weszłam do gabinetu. Byłam spóźniona 10 minut. Przeprosiłam psycholożkę i usiadłam na kozetce.

-Nie zapyta mnie pani o nic?-zapytałam zirytowana, kiedy po 5 minutach nie usłyszałam pytania.

-Zacznij. Odkąd tutaj weszłaś chcesz mi o czymś powiedzieć. A więc słucham.

-Dobrze...a więc-zanim tutaj weszłam, układałam sobie w głowie co mam jej powiedzieć. Z moich przemyśleń nic nie zostało. Miałam w głowie pustkę.-nie wiem. nie wiem jak zacząć.

-Wolisz odpowiadać na pytania? No dobrze...-zastanowiła się - A więc od czego to wszystko się zaczęło? Ska wzięły się te sny?

           Cofnęłam się myślami do dnia wypadku, do tego co się przed nim wydarzyło. Otworzyłam usta,ale już po chwili zamknęłam je. Co miałam jej powiedzieć? Że to wszystko przez wypadek? Ale jak do niego doszło? Jeszcze głębiej zanurzyłam się we wspomnieniach. Wszystko przez głupia sprzeczkę. Ale przecież mieliśmy milion podobnych. Dlaczego akurat ta musiała być,aż tak tragiczna w skutkach?! A co z przyczynami sprzeczki? I z kim niby miałabym się kłócić? Przecież "byłam wzorowa,perfekcyjna"... przeglądałam moje wspomnienia jak album fotograficzny. Wtedy miałam już innych znajomych, z którymi bawiłam się przy środkach odurzających,a nie przy książkach. Ale jak ja jej o tym powiem.?! Przecież rodzice nic nie wiedzą...a co będzie, jeżeli ona im o wszystkim powie? Boże, po co ja tutaj przychodziłam ?

-Blair...jesteś tu jeszcze? -psycholożka nadal miała kojący ton głosu.

-Jestem,jestem..

-A więc jak? Odpowiesz na pytanie ? -jej słowa odbijały się w mojej głowie jak echo.                               Jeżeli jej powiem mogę ryzykować ogromna kłótnia z rodzicami, co ani trochę nie byłoby mi na rękę. A jeżeli nie? Jeżeli jej nie powiem o tym całym bólu, wszystkich kłamstwach...to wszystko dalej będzie we mnie tkwiło, pojedzie ze mną do nowego miasta...A przecież postawiłam sobie konkretny cel - NIE WRACAĆ  do starego życia, nawet wspomnieniami. ZACZĄĆ NOWE  ŻYCIE. Być człowiekiem bez przeszłości. Zapomnieć o wszystkim co jest udręką...zacząć wszystko na nowo.
Aby tego dokonać muszę komuś opowiedzieć moja historię...inaczej nigdy nie ruszę do przodu. Dalej Blair...dasz radę!

-Wszystko zaczęło się od...od niewinnych wagarów.-słowa ugrzęzły mi w gardle i nie miały zamiaru wyjść. Co z tego,że MOŻE  zapomnę,kiedy jej o tym powiem. Jeżeli rodzice sie dowiedzą..nie nie mogę ich stracić! Nie teraz!- Musi mi pani coś obiecać.

-Słucham?

-Każde słowo,każde zdanie,które wypowiem. Wszystko co pani ode mnie usłyszy...to wszystko musi pozostać między nami.

-Dobrze. Uroczyście Ci przysięgam-mówiąc to uniosła dwa palce ku górze- że wszystko pozostanie miedzy nami.
   Zastanowiłam się chwilę. - Był to pierwszy dzień wiosny,wie pani dzień wagarowicza.-mimowolnie uśmiechnęłam się.

________________________________________________________________________________

Ten rozdział jest jakby wprowadzeniem. Bardzo ogólnie opowiedziana przeszłość Blair, a najbardziej to co czuje w danym momencie. W następnym rozdziale postaram się ująć przeszłość Blair,aż do dnia, z którego wspomnień boi się nasza bohaterka.

- Alex.

1 komentarz:

  1. jestem ciekawa rozwinięcia akcji, fajnie piszesz ;)

    http://one-direction-lifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń